Im dłużej trwa wojna rosyjsko-ukraińska, tym wyraźniej widać, ile w niej obłudy. Jakw każdej zresztą. W tej jednak prawdziwe są jedynie śmierć i cierpienie ofiar. Reszta wydaje się być dekoracją jakiegoś groteskowego spektaklu.
Kiedy ten numer „FpM” będzie w sprzedaży, przypadnie czwarta rocznica napaści Rosji na Ukrainę. Tak – napaści, bo jakkolwiek zaklinać rzeczywistość i nie zakazywać używania takich słów jak „wojna” czy właśnie „napaść”, jakkolwiek za to karać, nie da się ogłupić ludzi do tego stopnia, by całkowicie ignorowali fakty. Poświęcamy tej smutnej rocznicy jeszcze trzy publikacje (str. 3, 14 i 15). Warto, bo wojna ta trwa już dłużej niż prowadzona przez ZSRR Wielka Wojna Ojczyźniana (22 czerwca 1941 r. do 9 maja 1945 r.). Wczasach nam współczesnych Związek Radziecki walczył dłużej tylko w Afganistanie (1979-1989 r.). Ta pierwsza, zakończona ponad 80 lat temu, traktowana jest przez Rosjan i sporą część narodów tworzących niegdyś ZSRR, jako narodowa świętość. Była to wojna obronna, w której decydowała się nie tylko państwowość pierwszego na świecie kraju socjalistycznego, ale i fizyczne istnienie wielu tworzących go narodów. Druga z przywołanych – afgańska, była już wojną z wyboru. Dlaczego o niej wspominam? Bo choć ta tocząca się obecnie trwa „zaledwie” 4 lata, a nie 10, to już pochłonęła co najmniej 7 razy więcej ofiar niż poprzednia.
Wojna w Ukrainie, choć ma dość ograniczony zasięg terytorialny, już odmieniła życie w znanym nam świecie. Tak jak zmieniły je zamachy terrorystyczne z 11 września 2001 r.
Przyniosły śmierć nie tylko w USA, Afganistanie, Iraku, Libii, Syrii, ale też w każdym z państw wspierających tzw. koalicję antyterrorystyczną. To od tamtej pory mamy do czynienia z postępującą inwigilacją (czyt. str. 10-11) czy upadlającymi procedurami bezpieczeństwa na lotniskach. Wojna Rosji z Ukrainą trwa długo, ale im więcej mówi się ojej rychłym zakończeniu, tym lepiej widać, że nie zależy na tym nikomu. Nikomu prócz potencjalnych ofiar, które jednak nie mają siły sprawczej, aby wymóc na swoich elitach rzeczywiste działania zmierzające do położenia kresu bezsensownych śmierci... Cały felieton redaktora naczelnego Faktów po Mitach Dariusza Cychola na łamach tygodnika.