Gdyby liderzy polskiej polityki czuli ekonomię i pamiętali coś z historii, powinni wziąć się za hodowlę drobiu.
Natalia obudziła się na karimacie leżącej na chodniku przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego. Dochodziła 6.30; zbliżał się wschód słońca, a wraz z nim nadzieja na ocieplenie, bo w nocy temperatura spadła do 3 stopni. Dlatego spała w jednym śpiworze z Sergiuszem. Zaraz się rozstaną, wrócą do własnych plemion i pójdą krzyczeć takie same hasła, tyle tylko, że z groźbami skierowanymi do różnych odbiorców. Jednak, póki co, leżała wtulona w swojego chłopaka. Rozejrzała się i upewniwszy, że nikt ich nie podsłuchuje szepnęła mu do ucha: dobryj dien’ moj liubimyj.
Siła strachu
Nie, nie znam „tej” Natalii, ani „tego” Sergiusza, ale opisana sytuacja mogła mieć miejsce.
Przynajmniej w narracji politycznych „elit”. Dlaczego? Bo po latach w haśle „Za wszystkim stoją Żydzi” obywateli „wyznania handlowego” zastąpiono Rosjanami. Aby ustrzec się przed prowokacją „Natasz” i „Sierioż” przed budynkiem Trybunału, stojących tam gliniarzy(po cholerę stoją?) wyposażono w broń automatyczną. Jako że Rosjanie zawiedli i nie obrzucili protestujących butelkami z koktajlami swojego rodaka Mołotowa, na granicę z Rosją wysłano żołnierzy GROM. Oczywiście dbając o to, żeby informacja o ich delegacji przedostała się do prasy. Po co tam pojechali? No, prewencyjnie. Czyli po nic, ale na wszelki wypadek.
Wygląda na to, że rząd zaczął się naprawdę bać. Po pierwsze, głośno powiedziano, że Polska ma granicę z Rosją. Do tej pory przecież powtarzali, że gdyby nie Ukraińcy, Rosjanie już by stali na naszej granicy. Po drugie, źle jest na tyle, że odkąd zaczęło się„przesilenie” pod Trybunałem, jakoś rzadziej podrywają się polskie samoloty, by chronić nas przed rosyjskimi samolotami, dronami i rakietami. (A przynajmniej rzadziej o tym słyszymy). Tak jakby na czas polskiego kryzysu wojna zamarła i obie strony konfliktu(Rosjanie i Ukraińcy) czekały na to, co zrobi Święczkowski Berkowi, a co Piotrowska Święczkowskiemu. Nawet Trump zaniemówił, co pewnie jest na rękę władzom Iranu i Chin. Innymi słowy, jako że Polacy przestali zwracać uwagę na komunikaty o bombardowaniu ukraińskich miast i „podrywaniu” naszych samolotów, wymyślono GROM na granicy... Cały felieton redaktora naczelnego Faktów po Mitach Dariusza Cychola na łamach tygodnika.