Wojna rosyjsko-ukraińska pokazała polskim rządom, że polityka obłudy bazująca na przekonaniu, że „głupi naród wszystko kupi” nie sprawdza się na dłuższą metę.
Znajomy, współtwórca jednego z ukraińskich portali opozycyjnych, poprosił mnie o napisanie tekstu na temat podstaw przechodzącej ponoć przez Polskę „antyukraińskiej fali”. Zgodziłem się, ale po kilku godzinach zadzwoniłem do niego i odmówiłem. Dlaczego?
Zdałem sobie sprawę, że przetłumaczenie mojego artykułu na j. ukraiński, udostępnienie go na stronach niezależnego portalu z możliwością komentowania przyniosą skutek odwrotny od tego, jakiego bym oczekiwał. Najpewniej byłby on źródłem powszechnej ukraińskiej krytyki (co by mi nie przeszkadzało, a nawet schlebiało), która miałyby jawnie antypolski charakter. Jeśli zostałaby ona zauważona przez polskie media, spotkałaby się z ostrą kontrą polskich internautów. Z całą pewnością reakcje te nie przysłużyłyby się dialogowi między naszymi społecznościami, a ja daleki byłem i jestem od antagonizowania Polaków i Ukraińców; podobnie jak przedstawicieli wszystkich innych narodowości. Tak więc zamówiony tekst nie powstał, ale pomysł, by alternatywnie spojrzeć na problem, wydał mi się naprawdę intrygujący.
Wiara w głupotę
Nie ma jednej, bezpośredniej przyczyny wzrostu nastrojów antyukraińskich w Polsce.Myślę, że da się tu wyróżnić przynajmniej trzy sfery zaniedbań. Ale też zasadne jest pytanie: czy na pewno mamy do czynienia „antyukraińską falą”? Uważam otóż, że nie; ale też pewien jestem, że ona nadejdzie. Skąd to przekonanie? Świadomie lub nie, dba o to obóz aktualnie rządzący. Całkiem świadomie robi to opozycja, traktując problem jako jedną z płaszczyzn konfrontacji, mających doprowadzić ją do władzy. Czyli (za przeproszeniem) „klasa polityczna” gra nastrojami, bo w konfrontacji z własnym interesem politycznym za nic ma interes państwa i dobro obywateli. Gra ta odbywa się poprzez politykę informacyjną, w której widać trzy równoległe tendencje: przemilczanie tego, co niewygodne, rozbudowane kłamstwo oraz ukierunkowywanie niezadowolenia społecznego na wcześniej wytypowanych „wrogów”... Cały felieton redaktora naczelnego Faktów po Mitach Dariusza Cychola na łamach tygodnika.