Coś bardzo dziwnego dzieje się w stosunkach polsko-rosyjskich. Z lekka powiało w nich normalnością, co nie jest normalne. Dlatego też powinno niepokoić, bo normalność jest dla nas tak nienaturalna jak kiła u dziewicy.
Jerzy Urban tłumaczył mi kiedyś, że jak ktoś ma pecha, to może się zarazić syfilisem od wąchania róży. Nasza „klasa polityczna” pecha nie ma, bo padaka, w jakiej od lat znajduje się polska aktywność międzynarodowa, jest rezultatem jej intensywnej pracy. (Celowo nie używam słowa „polityka”, bo takiej od lat nie prowadzimy). W sytuacji, w której nasz największy sojusznik, partner, protektor i okupant w jednym – USA, prowadzi wojnę z całym światem i uprzedza o możliwości opuszczenia przez siebie NATO, powinniśmy zacząć się mocniej bać. Z jednej strony, nieprzewidywalnego protektora, z drugiej – wroga, jakiego zdefiniowaliśmy sobie w postaci Rosji. Sprawa naprawdę zasługuje na uwagę, bo– jak się wydaje – nasz „zaufany sojusznik” świetnie dogaduje się z naszym wrogiem. W normalnych warunkach powinniśmy starać się o polepszenie relacji z Rosją. I tak się dzieje, co może świadczyć tylko o tym, że po krótkim okresie maciupeńkiej normalizacji, nastąpi powrót na ścieżkę wojenną.
Znaki fałszu
Symptomy malutkiej normalizacji są już widoczne. W ubiegłym tygodniu przed kościołem św. M. Kolbego w Warszawie spłonął krzyż. „Papieski”, bo przemawiał pod nim JPII, wzywając bliżej nieokreślonego ducha do zstąpienia na „tę ziemię”. Zajął się najpewniej od zniczy, które wierni pod nim palili z okazji rocznicy śmierci papieża (choć dalibóg nie dokonał żywota pod tym krzyżem ani na nim). Jeszcze pół roku temu dowiedzielibyśmy się, że pożar był aktem terroru rosyjskiego GRU wymierzonym w pamięć/kulturę/wiarę/tradycję/historię Polaków. Pewnie przyznałby się do tego jakiś ukraiński kryminalista w zamian za obietnicę niższej kary za coś co naprawdę odwalił. A tu cisza o GRU… Podobnie jak cicho jest o wypalaniu przez rosyjski wywiad traw w Polsce i podpalaniu wysypisk śmieci. A przecież wszystko się fajczy jak zazwyczaj, GRU istnieje, Ukraińcy nie opuścili Polski, a ci z nich, którym nie po drodze z polskim prawem, dalej robią to, co robili... Cały felieton redaktora naczelnego Faktów po Mitach Dariusza Cychola na łamach tygodnika.