Gdy dochodzi do konfrontacji własnych poglądów z poprawnością polityczną, jest tylko jeden sposób na zachowanie normalności: pieprzyć „poprawność”!
„Drogi Darku. Z przyjemnością przeczytałem Twoją wersję/adaptację Lalki. Naprawdę się uśmiałem. Gratuluję Ci wyobraźni, stylu i zdrowej oceny współczesności. Myślę jednak, że gdyby ją skręcić okiem i sercem nawet najwybitniejszego reżysera, wyszłaby z tego niemiłosierna szmira. (…) I tu pojawia się pytanie: jaki wniosek należy z tego wyciągnąć? (J.D)”.
Drogi Przyjacielu (Autor jest znakomitym krytykiem literackim i filmoznawcą). Myślę, że wniosków jest kilka. Najważniejszy – sztukę należy przyjmować taką, jaka jest. To, niestety, dość niewygodna konkluzja, bo może prowadzić do kłopotliwych refleksji.Pierwszy przykład – dlaczego nie palimy (jeszcze?) książek o „Czterech pancernych”,skoro już burzymy pomniki postawione ku pamięci tych, którzy walczyli o wyzwolenie Polski spod hitlerowskiej okupacji? Dlaczego nie burzymy budynków uważanych za ikony stylu, określanego jako socrealizm, skoro masowo zmieniamy patronów ulic, przy których stoją? Drugi przykład jest bardziej smutny. Jeśli krowie przyczepi się skrzydła, wcale nie będzie to znaczyć, że z automatu stała się Pegazem. Oczywiście ciągle próbuje się temu zaprzeczać wciskając nam szmirę owiniętą eleganckim papierem, ale nie zmienia to faktu, co papier ów kryje. Doskonale to widać po miernotach tworzących polską scenę polityczną. Kolejny wniosek jest wręcz wywrotowy: nie należy wstydzić się własnych gustów i komukolwiek się z nich tłumaczyć; szczególnie, gdy wymaga tego „poprawność polityczna”.
Mam też jedną obserwację: próba posadowienia dawnych bohaterów w dzisiejszych realiach może doprowadzić do zachwiana wiary w obowiązujące wartości. Uznanie ich wymaga zaś albo potępienia idoli swojej młodości, albo dojścia do wniosku, że dzisiejsze„dogmaty” społeczne nie tylko wyrosły na zatrutym gruncie, ale i odpłynęły od normalności.Postaram się to udowodnić na przykładzie kilku filmów... Cały felieton redaktora naczelnego Faktów po Mitach Dariusza Cychola na łamach tygodnika.