prof. JOANNA HAŃDEREK

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
11 czerwca 2026

Leń i rewolucja

Według arcybiskupa Wacława Depy, człowiek jadący na wakacje ryzykuje oddalenie się od Boga.

Zamiast do kościoła pójść, na tacę dać, siedzi taki pasibrzuch na plaży i na morze się gapi. Potem rozleniwiony idzie na kolację, na imprezę i już zapomina o panu bogu. A on tam przecież czeka z duchem świętym i księdzem z tacą. Ludzie wolą jednak się wylegiwać, imprezować niż oddawać księdzu co bogu należne. Więc arcybiskup przestrzega przed liberalizmem, technologią i wakacyjnym lenistwem.

Wiotczejąca wiara

Kościół katolicki od dawna ma wielki problem z leniuchami. Lenistwo umieszczono nawet na liście grzechów poważnie obciążających ludzkie sumienie. Teolodzy uwielbiają rozprawiać o acedii – lenistwie duchowym które sprawia, że człowiek przestaje pracować nad swoją duchowością. I tak zamiast podczas urlopu modlić się, rozmyślać o prawdach wiary, wykorzystać czas wolny od pracy i częściej chodzić do kościoła, ludzie popadają w religijny marazm. Dla teologów to niezwykle niepokojące, bo – jak twierdzą – z życiem duchowym jest jak z fizycznym: jak się go nie ćwiczy, to niczym mięśnie może zwiotczeć i zanikać. To ciekawe, bo niby człowiek jest istotą bożą, w zasadzie głównie duszą, a okazuje się, że grzech lenistwa duchowego może osłabić strukturę ludzkiego bytu.

Na tym jednak nie koniec: ciało też powinno być ćwiczone. Już św. Benedykt, zakładając zakon na Monte Casino wymyślił, że najlepiej jak jego braciszkowie będą cały czas harować, ponieważ praca fizyczna miała przekuwać się w duchową. W ten sposób średniowiecze, w podporządkowanych warstwach społecznych ugruntowało zasadę, że kto odpoczywa, ten grzeszy. A że dotyczyło to chłopów, rzemieślników i ludzi biednych, pańszczyzna stała się dla nich błogosławieństwem. Zapracowany na polu pana czy plebana człowiek miał się cieszyć, że życie odbiera mu pokusę lenistwa. Ciężka praca oznaczała boże błogosławieństwo i niezastąpioną okazję do rozwoju duchowości. Im bardziej jesteś człowieku zaharowany, tym lepiej dla twojego życia duchowego, a tym samym dla zbawienia... 

Praca czyni wolnym

Feudalizm się skończył, ale w Kościele katolickim nie bardzo. Stąd myśl o wakacjach, liberalizmie, wolności słowa, przekonań, a co gorsza o nicnierobieniu, to dla księży hasła wzywające do przewrotu... Cały felieton profesor Joanny Hańderek na łamach tygodnika.