prof. JOANNA HAŃDEREK

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
12 marca 2026

Grzech świadomości

Niechodzenie do kościoła prowadzi do depresji, rozpadu rodziny, zaburzeń snu, nienawiści wobec świata i siebie samego. Ludzie nie cierpieliby tak, gdyby nie rezygnowali z Kościoła, jednak narażają duszę na potępienie i jeszcze muszą wydawać pieniądze na psychoterapeutów.

Skąd to wiem? Otóż od Krzysztofa Zadarka, co to jest nie byle kim, bo biskupem, doznał oświecenia i wygłosił mowę na swoim ingresie. Z mowy tej można się było też dowiedzieć, że diabeł mieszka w internecie, a współczesny styl życia zagraża człowiekowi. Prawdziwa jednak wisienka na torcie to słowa o tym, że „misją Kościoła jest kreślenie przyszłości w oparciu o podobieństwo do boga”.

Portret z wyobraźni

Zastanówmy się zatem, jakim bytem jest bóg. To istota niewidzialna, pozaświatowa, do której nikt nie może dotrzeć, choć ona sama może ujawnić się wiernym na przykład pod postacią płonącego krzewu. Wystarczy więc stać się podobnym do czegoś, czego nikt nigdy nie widział, a już wygrywamy przyszłość.

W Kościele katolickim od samego początku jego istnienia przyjęto dość specyficzną politykę. Przeciwników (innowierców, osoby krytycznie nastawione) wini się za własne podłe czyny. Oskarżenie przez pana biskupa o doprowadzanie człowieka do nerwicy jest klasycznym odwróceniem problemu. O to, co kler sam generuje, oskarża innych. Nerwice, stany lękowe, niepewność zaczynają się rozwijać już u dzieci, które na „lekcjach” religii dowiadują się, że jak tylko zrobią coś, co się nie podoba bogu i księdzu, pójdą do piekła, a tam doznają najstraszliwszych tortur. Szybko też dziecko uczy się, że jego ciało jest grzeszne, wstrętne i niebezpieczne. O złamanie boskich przykazań nie jest trudno, dlatego każdy wierny tej instytucji chodzi lekko struty. A bóg patrzy (choć nie wiadomo, czy ma oczy), słucha (choć nie wiadomo, czy ma uszy) i wyciąga wnioski, choć to jest akurat szczególnie głupie, bo po co mu wnioski, jeśli posiadł całą wiedzę? Jeśli chodzi o wnioski– rezultat dedukcji nad zgromadzoną wiedzą – bardziej pasuje do księży niż do boga. Jeśli dobrodziej usłyszy od pani Malinowskiej, że pani Nowakowa to wywłoka, to może ogłosić, że pójdzie ona do piekła. No, chyba, że do Nowakowej dotrze pani Kowalska i obieca jej wstawiennictwo u księdza w zamian za jakąś gratyfikację (w gotówce lub naturze), wtedy obie mają szansę na niebo... Cały felieton profesor Joanny Hańderek na łamach tygodnika.