prof. JOANNA HAŃDEREK

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
29 kwietnia 2026

Święcenie robotniczego święta

Święty Józef to bardzo przydatny gość. Jak trzeba, przygarnie kobietę w ciąży i nawet przyjmie do wiadomości, że jego synek, choć nie jest jego synkiem, jest jego synkiem. To na zasadzie: módl się, pracuj, nie myśl, amen.

Przydaje się od czasu do czasu, by wytłumaczyć ludowi bożemu że ma milczeć i w pokorze wykonywać każde polecenie. W skrócie: haruj człowieku i wiedz, że nic z tego nie będziesz miał. W 1955 r. Józef przydał się papieżowi Piusowi XII. Wyciągnął go jak magik królika z kapelusza, by przeciwstawić się złym komunistom. Dlatego katolicy też mają swoje święto pracy… i to 1 maja! Nazywają je wspomnieniem św. Józefa Rzemieślnika.

Godność, krew i milczenie

Kpina to jawna, zwłaszcza jak sobie uświadomimy, co się działo w 1886 r. w Chicago. 1 maja wybuchł tam strajk generalny, dzielni ludzie zaczęli walczyć o godność pracy.

Ówczesny papież Leon XIII milczał, choć wielu robotników i robotnic było katolikami i co niedziela płaciło mu haracz. 3 maja doszło do starć z policją, wskutek czego życie straciło kilkunastu robotników i kilku policjantów (brak jednoznacznych danych). 20 sierpnia 1886r. sąd w Chicago uznał za winnych tych wydarzeń ludzi oskarżonych o przewodzenie zamieszkom. Chociaż były to osoby wskazane niesłusznie (to nie oni odpowiadali za agresję), siedmioro z nich skazano na śmierć, a jedną na 15 lat więzienia. Leon XIII nadal milczał. 11 listopada 1887 r. (w „Czarny Piątek”), wyrok śmierci został wykonany na:Albercie Parsonsie, Auguście Spiessie, Adolphie Fischerze oraz Georgu Engelu. Jak się Państwo domyślają, i tu papież nie stanął po stronie ofiar. Cóż, wcześniej (1878) wydał encyklikę Quod Apostolici Muneris (tł. „Co do obowiązku apostolskiego”), w której uznał socjalistów i komunistów za „śmiertelną zarazę”. Wiadomo, jak człowiek upomina się oswoje prawa, to dla Kościoła katolickiego jest niebezpiecznym wywrotowcem.

Rzecz jasna do ruchu robotniczego zaangażowały się też robotnice, jak Mary Harris„Mother” Jones, nazywana „najniebezpieczniejszą kobietą w Ameryce”, ponieważ organizowała strajki górników i protestowała przeciwko pracy dzieci. Lucy, żona straconego Alberta Parsonsa działała po jego śmierci i zasłynęła jako niezłomna mówczyni... Cały felieton profesor Joanny Hańderek na łamach tygodnika.