JAKUB JABŁOŃSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
26 lutego 2026

Obóz Karola Nawrockiego

Jarosław Kaczyński ogłosił, że już wie, kto będzie kandydatem na premiera po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. W porządku. Tylko że jego decyzja w tej sprawie nie ma żadnego praktycznego znaczenia.

Prezes PiS przeprowadził proces myślowy podczas kilkudniowego pobytu w szpitalu.

Widać posłużyła mu izolacja, odseparowanie od bieżących wydarzeń. Nie zdradził, kto jest jego wybrańcem. Z wcześniejszych przecieków z narad przy ulicy Nowogrodzkiej wiemy jednak, że wymyślony przez Kaczyńskiego szef rządu musi mieć poniżej 50 lat i nie może być ubabrany rządzeniem w czasie ośmiolecia 2015-2023. Tym razem – odwrotnie niż przy wyborze kandydata na prezydenta półtora roku temu – może to być kobieta.Dziennikarze szybko odkryli, że na krótkiej liście jest faworyta prezesa Anna Krupka, wiceszefowa Prawa i Sprawiedliwości i szefowa świętokrzyskiej struktury partii (to z tego okręgu posłem jest Kaczyński), w pisowskich rządach wiceminister sportu. Umieszczenie jej nazwiska jest jednak przez wszystkich traktowane jako żart. Podobno niespełniony„emerytowany zbawca narodu” (jak sam siebie niegdyś określił w rozmowie z Teresą Torańską) i niedoszły dyktator, który trzykrotnie – w 1991, 2007 i 2015 – wypuścił władzę z rąk, wymarzył sobie 46-latka Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta RP.

Ponieważ jednak ani rzeczony urzędnik, ani jego pryncypał się do tego nie palą, teraz obstawia europosła Tobiasza Bocheńskiego, 38 lat. W rezerwie pozostawać ma też Przemysław Czarnek (lat 48).

Doceniam pracę dziennikarzy, którzy to wszystko ustalili – choć sam Kaczyński pary z ustnie puścił, stwierdził, że kandydata zachowuje in pectore (łac. „w sercu”), niczym papież przy nominacjach kardynalskich albo kardynał w trakcie konklawe. Wieść ta stała się na chwilę sensacją dnia, dość szeroko komentowaną. Niepotrzebnie: nie ma ona kompletnie żadnego znaczenia.

Na marginesie zauważmy, że lider PiS obwieścił rozstrzygnięcie w imieniu całej partii, tak jakby było ono już faktem dokonanym. Dla przyzwoitości zaznaczył, że będzie ono wymagało „zatwierdzenia” przez jakieś gremium. Ale w głowie mu się nie mieści, że mógłby wobec rezultatu jego szpitalnych przemyśleń być jakiś sprzeciw. Do tej pory tak było, ale czy to wciąż niepodważalna zasada? Tego tak naprawdę nie wiadomo... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o Kaczyńskim, któremu się marzy powrót do władzy i już knuje" na łamach tygodnika.