ANDRZEJ SIKORSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
14 maja 2026

Kret bezpieczeństwa Nawrockiego

Bartosz Grodecki, nowy szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, jeszcze nie rozpoczął urzędowania, a już został ogłoszony zdrajcą narodowym.

Cios przyszedł z niespodziewanej strony, bo od partyzantów wolnego słowa dowodzonych przez Tomasza Sakiewicza. Jeszcze przed oficjalną nominacją portal Niezalezna.pl opublikował newsa, że przyszły szef BBN jest umoczony po uszy. Za czasów PiS Grodecki był dyrektorem Departamentu Konsularnego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych (2017-2020) i wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji odpowiedzialnym m.in. za politykę migracyjną (2020-2023).

Dowody „zdrady”

Pracując w MSZ Grodecki przygotował „zmiany w prawie, które później Donald Tusk i ekipa obecnej koalicji 13 grudnia wykorzystywała do ataków na Prawo i Sprawiedliwość, informując o rzekomej aferze wizowej”. Niezalezna.pl zacytowała fragment raportu Najwyżej Izby Kontroli, w którym napisano, że to „Grodecki ustanowił i przekazał konsulom RP do stosowania zalecenia dotyczące uproszczonej procedury wizowej wobec cudzoziemców mających podjąć pracę przy realizacji inwestycji p.n. Polimery Police”, co było niezgodne z ustawą o cudzoziemcach, naruszało niezależność konsulów i stanowiło „przekroczenie uprawnień”. Przypomnijmy: żeby zaoszczędzić na kosztach przy budowie fabryki propylenu (zwanej projektem Polimery Police) i wyeliminować polskich pracowników, rząd PiS najpierw zlecił sztandarową inwestycję koreańskiemu konglomeratowi Hyundai Engineering, a potem zapewnił Koreańczykom tanią siłę roboczą z Azji – głównie z Indii i Bangladeszu. Kilka tysięcy robotników zakwaterowano w gigantycznym miasteczku kontenerowym. Pozwolenia wizowe dla gastarbeiterów wydawał ówczesny wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki – teraz szef Kancelarii Prezydenta RP. Jak wiemy, nie wszyscy robotnicy, którzy dostali zgodę na przyjazd do Polski, podjęli pracę przy budowie fabryki w Policach. Część (płacąc łapówki za uzyskanie wizy) udała się do innych krajów Unii Europejskiej, a nawet do USA. Jakby tego było mało, budowa zakończyła się skandalem, fabryka nigdy nie została uruchomiona, choć kosztowała ponad 7 mld zł, a sprawą zajmuje się prokuratura... Cały artykuł Andrzeja Sikorskiego o "umoczonym po uszy" na łamach tygodnika.