JAKUB JABŁOŃSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
01 kwietnia 2026

Polska poza Unią. Jaka będzie?

Nad odpowiedzią na to pytanie nie musimy się długo zastanawiać. Nieopodal kica kilka królików doświadczalnych. Tak świątecznie się do nich odwołuję.

Dyskusja tocząca się od czasu wyboru Karola Nawrockiego na urząd prezydenta, wzrostu notowań obu Konfederacji i wpisania się PiS w retorykę polexitową jest nie na temat. Nie chodzi bowiem o suwerenność Polski, zwłaszcza w rozumieniu XIX-wiecznym. Wbrew gadaninie Jarosława Kaczyńskiego nikt na nią nie dybie (tym bardziej, że w dzisiejszym, współzależnym świecie, w takim wydaniu po prostu już nie istnieje). Nie chodzi też o powidoki wielkiej, mocarstwowej Rzeczypospolitej, jaką pod zamkniętymi powiekami wciąż widzi obecna głowa naszego państwa i wspierający go konfederaci obu maści.

Traktowanie złotego jako symbolu niezawisłości i narzędzia chroniącego przedzawirowaniami w globalnej makroekonomice jest tylko czczą gadaniną prezesa NBP Adama Glapińskiego.

W starciu o wpływy między Ameryką a Chinami ważną rolę może odegrać Unia Europejska jako całość (z sojusznikami: Wielką Brytanią, Norwegią, Kanadą, Australią, Nową Zelandią); na pewno nie 37-milionowe (0,45 procent światowej populacji) państwo wytwarzające 0,9-1 proc. światowego PKB, pozbawione zasobów kluczowych surowców albo np. kontroli nad strategicznymi szlakami komunikacyjnymi, wydające na badania i rozwój zaledwie półtora procent swojego PKB.

Samodzielnie Polska będzie tylko małą łódeczką na wzburzonych wodach światowej polityki i łatwym kąskiem dla drapieżnych imperiów. Nie musi nawet zostać podbita, by stoczyć się w marność i nijakość.

Jak nie zostaliśmy drugą Ukrainą

Polska droga do członkostwa w UE rozpoczęła się dokładnie 22 lata temu, od listu ministra spraw zagranicznych podpisanego 2 kwietnia 1994 r. Podobny wniosek Węgry, jako pierwszy kraj dawnego bloku wschodniego, złożyły 31 marca; nasz faktycznie był

przygotowany dzień później, ale uznano, że prima aprilis nie jest dobrą datą na tak poważnym dokumencie… Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o "wypierpolu" o którym marzy prawica na łamach tygodnika.