JAROSŁAW BRATKIEWICZ

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
01 kwietnia 2026

Wszyscy ze wszystkimi przeciw wszystkim

Będziemy jeszcze rzewnie wspominać czasy zimnej wojny, z jej globalnym układem dwubiegunowym, wyścigiem zbrojeń i „balansowaniem” na krawędzi wojny nuklearnej, jako epokę przewidywalności i stabilności.

Gigantyczny upust krwi w toku II wojny światowej wyczulił polityków zwycięskiej koalicjianty hitlerowskiej na to, by raz na zawsze ukrócić szaleństwa wojen przy pomocy nowej organizacji globalnej – ONZ. Atoli po 1945 r. braterstwo broni Wielkich Koalicjantów szybko się schłodziło do temperatury zimnej wojny. Stalin nigdy nie zarzucił tych rachub, które zdeterminowały nadludzki wysiłek zbrojeniowy Związku Sowieckiego w latach 1939-1941, nacelowany na podbój Europy pod hasłem „wyzwolenia od hitleryzmu”. I kiedy w 1949 r. powstała Chińska Republika Ludowa, wskrzesił leninowską ideę „światowej rewolucji komunistycznej” i za jej przedmoście uznał w 1950 r. Koreę. Jednak jego najbliżsi kompani, zwłaszcza Beria, Malenkow i Chruszczow, uważali, że po doświadczeniach z Hiroszimy i Nagasaki wojna z „imperialistami” nieuchronnie zakończy się konfrontacją jądrową i globalnym kataklizmem.

Z marzeń o pokoju

Było to pierwsze, nader istotne dla Zachodu, świadectwo, że liderzy sowieccy – którzy w marcu 1953 r. w taki czy inny sposób uśmiercili Stalina – myślą odpowiedzialnie, nie zaś radykalnie jak spoczywający już w dębowej jesionce Wódz i Nauczyciel.

Szczyt genewski 1955 r., na którym pojawili się przywódcy krajów dawnej koalicjianty hitlerowskiej, rozpoczął epokę odprężenia w stosunkach między dwoma biegunami zimnowojennego ładu światowego. Utrzymało się to przez kolejnych 35 lat, mimo okresowych rozchwiań, jak kryzys karaibski 1962 r. czy inwazja ZSRS na Afganistan w1979 r. A zimną wojnę zażegnano na początku lat 90. drogą polityczną.

Co znamionowało przywódców obu konfrontacyjnych bloków, to uznanie, iż broń jądrowa w razie jakiegokolwiek konfliktu między nimi może być użyta tylko jako ostateczna – w istocie samobójcza – ewentualność. Imperatyw ten, traktowany z najwyższą powagą przez całą zimną wojnę, nie wydaje się posiadać dziś tej kategorycznej siły, która by krępowała liderów państw posiadających broń jądrową... Cały artykuł Jarosława Bratkiewicza o "starych, klasycznych, przewidywalnych wojnach" na łamach tygodnika.