„Prezydent Donald Trump to Król Królów, Pan Panów! Syn człowieczy, który zasiądzie po prawicy Wszechmogącego gdy trafi do nieba. Donald Trump to Chrystus naszych czasów!”.
W panopticum horroru Trumpa, którego słowa i akcje wprawiają w konwulsje Amerykę i rozchodzą się drgawkami po świecie, silnie wybrzmiewa nowy ton: groteskowe oszołomstwo religijne. W pierwszej jego kadencji gnieździło się na peryferiach, objawiało deklaracjami i poczynaniami fanatycznych ewangelików. Teraz szybko lewituje ku centrum i nabiera głośności. Wstępny cytat pochodzi z wydanej własnym sumptem i sprzedawanej (17,95 dol.) na wiecach Trumpa książki „Prezydent Donald J. Trump, Syn Człowieczy – CHRYSTUS”. Autor Helgard Muller, zarządca mieszkaniowy z Cincinnati, to imigrant z RPA, z rozrzewnieniem wspominający piękne czasy apartheidu. Lecz balon trumporeligijności pompują potężniejsi od niego.
Cezurą był napad na Iran. Religijny bełkot wdarł się do Pentagonu – pod batutą jego bossa, owładniętego ewangelicką maligną Pete’a Hegsetha. Stara się on, by społeczna percepcja wojny przylegała do znanego, szczególnie Polakom, hasła „Gott mituns”. Na rozkaz Hegsetha dowódcy mówili żołnierzom, że wojna z Iranem to „element bożego planu”. Hegseth modli się (także na konferencjach prasowych), by „Bóg Wszechmogący i Wieczny rozpostarł ochronne skrzydła Opatrzności nad naszymi wojskami”. Podczas mszy w Pentagonie zanosi modły o „przygniatającą siłę w akcjach przeciwko tym, którzy nie zasługują na łaskę”. Prosi Boga, by „każda kula znajdowała drogę do ciał wrogów prawości”.
Przerwanie ognia Hegseth przypisał „Bogu zasługującemu na chwałę”,zapewniającemu napastnikom „cudowną opiekę”. W tej narracji prowadząca „świętą wojnę” Ameryka z błogosławieństwem bożym ratuje świat przed „terrorystami z Iranu”.Trump przedstawiany jest – przez Hegsetha i licznych kaznodziejów protestanckich – jako „pomazany przez Jezusa”. Paula White, „duchowa doradczyni” Trumpa otwarcie mu kadzi, że jest wcieleniem Chrystusa: „Byłeś zdradzony, uwięziony i fałszywie oskarżony tak jak on. To nie oznaczało dla niego końca, tak jak nie oznaczało dla ciebie. Zmartwychwstałeś jak i on. On zwyciężył i ty zwyciężasz”.... Cały artykuł Janusza Zawodnego o "pomarańczowym facecie w czerwonej czapeczce, który postradał zmysły" na łamach tygodnika.