Od miesięcy walczyliśmy o każdego eurocenta z SAFE. Żeby było bezpieczniej.
W czasach, gdy z każdej konferencji prasowej słyszymy, że Polska musi zbroić się szybciej i drożej, że trzeba budować fabryki amunicji, przyspieszyć zakupy systemów obrony przeciwlotniczej, rozwijać przemysł rakietowy, inwestować w infrastrukturę wojskową. Gdzieś pomiędzy tymi opowieściami pojawił się temat najwyraźniej strategiczny. Ściana.
Fotokatalizator patriotyzmu
Taka o powierzchni co najmniej 15 metrów kwadratowych, z jednym bokiem nie krótszym niż 3 metry, pomalowana farbą z fotokatalizatorem, szkłem wodnym, pigmentami mineralnymi i środkiem przeciwgrzybicznym, objęta pięcioletnią gwarancją trwałości.
Właśnie na to minister obrony narodowej postanowił przeznaczyć w 2026 r. do 500 tys. zł publicznych pieniędzy, uruchamiając otwarty konkurs ofert pod nazwą „Historia Wojska Polskiego Muralem Pisana”. Cele konkursu określono klasycznie – upowszechnianie wiedzy o dziejach oręża polskiego, kształtowanie postaw patriotycznych, podkreślanie znaczenia Sił Zbrojnych RP oraz aktywizowanie środowisk lokalnych.
Maksymalna kwota dofinansowania jednego projektu wynosiła 50 tys. zł. Szczegółowość wymagań technicznych pokazuje skalę urzędniczego dopracowania projektu. Farby musiały posiadać odpowiednie atesty, zawierać składniki oczyszczające powietrze z zanieczyszczeń gazowych oraz zapewniać właściwą przepuszczalność pary wodnej.
Beneficjent nie mógł po prostu znaleźć artysty i zapłacić mu za wykonanie pracy. Najpierw musiał zabezpieczyć prawo do korzystania z powierzchni minimum na 5 lat. Następnie przygotować projekt, wizualizację, opisać grupy odbiorców, określić mierzalne rezultaty, wskazać ryzyka i metody ich minimalizacji, zorganizować uroczyste odsłonięcie muralu, fotorelację, promocję internetową i przestrzenną.
Państwo, które ma problem z budową schronów uznało najwyraźniej, że bezpieczeństwo kraju zaczyna się od fotokatalizatora. To nie jest konkurs Ministerstwa Kultury ani projekt Ministerstwa Edukacji czy grant samorządowy. To są pieniądze z resortu, który wszak tłumaczy obywatelom, że każda złotówka jest dziś elementem odstraszania... Cały artykuł Stefana Płonickiego o "Ministerstwie Odjechanych Niepotrzebności" na łamach tygodnika.