Były proboszcz parafii w Wysokiej i w Suchej Beskidzkiej rozwija swoją karierę; udziela wywiadów, tworzy autorski projekt literacki. Tymczasem byli parafianie wciąż ponoszą konsekwencje jego posługi.
„Miłość lepiej wyrażają czyny niż słowa. Pan Bóg w osobie Jezusa Chrystusa stał się jednym z nas, żeby przekazać każdemu najważniejszą wiadomość: taki jak jesteś teraz, jesteś wart, żeby kochać cię bezwarunkowo” – cytuje księdza Andrzeja Klimarę wydawnictwo „Petrus”. Proboszcz parafii św. Pawła Apostoła w Wieliczce-Krzyszkowicach pisze książki i rozwija swój autorski projekt literacko-formacyjny „Wędrowcy Światła”. To zupełnie inny obraz duchownego niż ten, który zapamiętali jego parafianie z Suchej Beskidzkiej i Wysokiej.
– Minęły lata, a my nadal ponosimy koszty jego posługi. Nie tylko finansowe, ale psychiczne i zdrowotne. Liczymy, że po latach, teraz kiedy do archidiecezji krakowskiej przyszedł kardynał Ryś, wreszcie doświadczymy sprawiedliwości – mówią „FpM” byli parafianie ks. Klimary.
Energiczny duszpasterz
Ksiądz Klimara karierę proboszcza rozpoczął w parafii św. Marii Magdaleny w Wysokiej, położonej na wschodnich krańcach Beskidu Żywieckiego, gdzie pracował osiem lat (2006-2014). Tam kieruję swoje pierwsze kroki. Mieszkańcy wsi świetnie pamiętają byłego proboszcza. Kiedy pytam, co ksiądz im po sobie zostawił, wysyłają mnie do rodziny Lipków.
– Tam pani wszytko powiedzą… – mówią z nutą ironii.
Państwo Lipkowie od lat toczą sądową batalię, która jest konsekwencją decyzji duchownego. Właściciel sprzedanej przez księdza działki żąda od nich 128 tys. zł odszkodowania i tysiąca złotych comiesięcznego czynszu.
– Ksiądz był na jednej z ostatnich rozpraw. Przekonywał, że wcześniej nie znał człowieka, który dziś nie daje nam żyć. Mówił, że trafił na niego przez pocztę pantoflową. My wiemy, że to nieprawda – mówi pan Andrzej Lipka... Cały artykuł Katarzyny Wilk-Wojtczak o "sukienkowym, który ewidentnie pomylił profesje" na łamach tygodnika.