Koalicji rządzącej idzie to opornie, jest niewystarczająco kreatywna. Sposób na wykazanie się większą skutecznością pokazuje znany profesor prawa.
Praworządność jest sercem demokracji. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów chroni obywateli przed wszelkimi zakusami władzy (a ta, nawet obejmowana w najszlachetniejszych intencjach, potrafi się zdegenerować). Nie jest więc wystarczające zapewnienie, że obywatele będą mogli okresowo, mocą kartki wyborczej, decydować, kto w ich imieniu będzie podejmować strategiczne decyzje. Prawo i procedury mają wiązać ręce rządzącym, ograniczać ich woluntaryzm. Już od Monteskiusza wiemy, że trójpodział władzy ma naprawdę zasadnicze znaczenie. Z czasem władze pierwsza (legislatywa) i druga (wykonawcza) nierozerwalnie się ze sobą splotły, ale władza trzecia – wymiar sprawiedliwości – musi pozostać od nich odseparowana.
Drogę do odbudowy praworządności PiS zaminowało w wielu miejscach. Kluczowe są prezydenckie weta – i Andrzej Dudy, i Karola Nawrockiego – bo przez nie nie da się zmienić żadnej ustawy, a Ziobro z Kaczyńskim do porządku prawnego nawtykali wiele zabezpieczeń uniemożliwiających reformy i naprawę państwa. Trzeba więc kombinować inaczej, a gdy znalezienie jakiejś furtki się nie udaje – pozostaje pogodzić się z tą fatalną sytuacją i czekać na lepsze czasy. Lecz stąpamy po kruchym lodzie. Jeśli jesienią przyszłego roku rządy znów obejmie – jak wskazują dzisiejsze sondaże – prawica (i to o wiele twardsza, zbrunatniała), to wszystkie dotychczasowe wysiłki ministrów Bodnara i Żurka pójdą na marne. Trzeba też pamiętać, że Unia Europejska zdjęła z demokratyzującej się po 2023 r. Polski wszelkie rygory i sankcje na piękne oczy, dostrzegając zmianę praktyki (np. zaprzestanie ścigania niepokornych sędziów) i godząc się z tym, że do końca kadencji Dudy żadne reformy poprzez ustawy nie nastąpią.
Krajowa Rada Sądownictwa
Coś się jednak udało. Nie w wyniku iluminacji gospodarza Pałacu Prezydenckiego, nie poprzez skuteczne stosowanie kruczków prawnych, tylko… po zastosowaniu przepisów z pisowskiej ustawy, która miała środowisku sędziowskiemu przetrącić kręgosłup. Chcąc podporządkować sobie sądy, PiS wprowadziło pokrętną procedurę wyboru członków KRS, zyskując faktyczny wpływ na personalny kształt tego ważnego organu... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o "sercu demokracji", które PiS wytarmosił i skopał na łamach tygodnika.