W 25. rocznicę zamachów na World Trade Center z emerytowanym pułkownikiem polskiego wywiadu i autorem bestsellerowych powieści szpiegowskich Vincentem V. Severskim, a właściwie Włodzimierzem Sokołowskim, rozmawia Agnieszka Stefańska.
Agnieszka Stefańska: Czy zgodzi się pan z twierdzeniem, że zamachy na World Trade Center z 2001 r. były tymi wydarzeniami, które w największym stopniu wpłynęły w XXI w. na losy świata?
Vincent V. Severski: Chyba nie w największym, ale zgodzę się, że na pewno w dużym stopniu. Ukształtowały w pewnych wymiarach politykę Stanów Zjednoczonych, głównie jeśli chodzi o Bliski Wschód. Ale jeżeli popatrzymy tak uważnie, to po Iraku, po Afganistanie, jak spojrzymy dzisiaj na mapę, to wszystko znowu wróciło do stanu sprzed 2001 r.
9/11
A co pan robił zawodowo we wrześniu 2001 r.?
Byłem w służbie. Pamiętam tamten dzień bardzo dobrze, bo wypłynąłem promem ze Sztokholmu do Helsinek. W tym czasie pełniłem funkcję łącznika służb ze służbami skandynawskimi i płynąłem na spotkanie z kolegami fińskimi. Pamiętam, że prom dosłownie odbił od brzegu, a ja dostałem telefon z Warszawy, że jest pełna gotowość i wszyscy mają być w miejscu swojej służby, ponieważ doszło do ataku terrorystycznego.
Zapytałem wtedy kolegę, czy mam wyskoczyć z promu na brzeg... Ale nie dało rady już tego zrobić i rzeczywiście cały 11 września byłem na promie i obserwowałem wydarzenia na monitorach telewizji.
Czyli dopłynął pan do Helsinek i potem co – musiał pan wracać?
Nie, byłem na spotkaniu z kolegami z fińskich służb i mieliśmy sprawy bieżące do pozałatwiania. Ale oczywiście zaczęliśmy rozmawiać o tym, co się zdarzyło i wszyscy byliśmy w szoku. Wtedy dopiero te wydarzenia nabierały mocy i 11 i 12 września były takim momentem rozpędu i zbierania sił, żeby zorientować się w ogóle, o co chodzi... Cała, nietuzinkowa rozmowa Agnieszki Stefańskiej z Vincentem V. Severskim na łamach tygodnika.