Do gabinetu prezydenckiego wpadł oficer ochrony, wołając od wejścia: – Proszę włączyć telewizor, coś dziwnego dzieje się w Nowym Jorku!
Po chwili duży płaski ekran ukazał obraz, który emanował surrealizmem. Właśnie porwany przez terrorystów samolot pasażerski wbijał się w strzelisty prostopadłościan wieżowca World Trade Center.
Tak mógłby wyglądać początek sensacyjnego filmu. Niestety, nie miało to nic wspólnego z fikcją. Byliśmy świadkami wstrząsającej tragedii. 11 września 2001 r. na audiencji u prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w momencie zamachu odbierałem ambasadorskie listy uwierzytelniające przed wyjazdem przewidzianym na 12 września, w celu objęcia placówki w Hawanie. Prezydent zapytał:
– Oczywiście, zmieni pan decyzję jutrzejszego lotu?
– W żadnym razie – odpowiedziałam. – Jutro będzie najbezpieczniej, bo uaktywnią się systemy bezpieczeństwa na całym świecie.
Refleksje
– Czy wyciągnęliśmy wnioski z tego, co się wówczas wydarzyło, czy świat stał się bezpieczniejszy? – zapytał mnie Darek Cychol.
Odpowiedź na tak sformułowane pytanie może być co najmniej dwojaka. Z jednej strony, nie doszło powtórnie do zamachu tak spektakularnego, o takim wymiarze, chociaż mimo kompleksowego rozwoju środków wykrywania zagrożeń i wczesnego ostrzegania, miały miejsce liczne krwawe incydenty o podłożu terrorystycznym.
Można powiedzieć, że terroryzm ewoluował. O ile wcześniej jedyną skuteczną metodą zapobiegawczą było pozyskanie informatorów bądź uplasowanie funkcjonariuszy służb specjalnych w strukturach organizacji terrorystycznych (że nie wspomnę o technicznych metodach), o tyle teraz rzecz ma się inaczej. Dzięki oplatającej nasz glob sieci internetowej rekrutacja kandydatów na autorów aktów przemocy stała się prostsza. Mamy więc do czynienia z rozproszoną rzeszą ideowo bądź religijnie zdeterminowanych ludzi, często „śpiochów”, gotowych w każdej chwili obudzić się do akcji. W dodatku ciągle manipulowanych tekstami służącymi skutecznemu „praniu mózgów” i kierowaniu ich aktywności na zbrodnicze cele... Cały artykuł Tomasza Turkowskiego o "świecie po ataku na WTC" na łamach tygodnika.