JAKUB JABŁOŃSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
16 lipca 2026

Zapiski wojenne

Na froncie wschodnim niby bez zmian, a jednak obraz bezpieczeństwa europejskiego wygląda radykalnie inaczej. Polska – zajęta wewnętrznymi swarami – obserwuje wydarzenia z oddali.

Walki w Donbasie nieustannie się toczą, przełomu nie widać. Do tego się przyzwyczailiśmy; poza najbardziej wytrawnymi ekspertami od taktyki wojskowej nikt już nie śledzi na bieżąco ruchów robaczkowych frontu. Nie ma on szans gwałtownie zmienić się od czasu, gdy wiszą nad nim roje dronów, zdolnych wykryć pojawienie się choćby jednego czołgu w odległości jakichś 30 kilometrów od umownej linii dzielącej wrogie oddziały.

Nowością są ukraińskie ataki na cele w głębi Rosji: infrastrukturę krytyczną i logistykę wojskową. Dzięki nim udało się wywołać w Rosji kryzys paliwowy i osłabić rosyjską gospodarkę, a także doprowadzić do wycofania z obszaru działań wojennych systemów obrony przeciwlotniczej, które są potrzebne do ochrony fabryk i rafinerii. Ukraińcy robią to własnymi środkami (w czasie wojny rozwinęli nowoczesną produkcję zbrojeniową), więc nikt nie jest w stanie dyktować im, w co mogą celować, a w co nie.

Pakt Północnoatlantycki przeobraża się w NATO 3.0. Wszyscy modlili się, aby szczyt w Ankarze przeszedł możliwie niezauważony, a tymczasem może się okazać, że otworzył on nową kartę w historii Sojuszu.

W tym czasie Polacy kłócą się o pięć rakiet do Patriotów i licytują, kto przekazał Ukrainie mniej broni. Bezpieczeństwo przestało być obszarem politycznego konsensu.

Cuda ankarskie

Po zakończeniu obrad szczytu NATO w stolicy Turcji wszyscy jego uczestnicy wyrażali zadowolenie. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski pytanie o jego przebieg i wyniki skwitował krótkim: „powyżej oczekiwań”. Pierwotnie zanosiło się jednak na niezłą katastrofę. Donald Trump bezpośrednio po przybyciu do Anatolii zapowiedział dalsze starania o przejęcie Grenlandii z rąk Danii, ponownie skrytykował europejskich sojuszników z powodu braku ich zaangażowania w amerykańsko-izraelską wojnę z Iranem oraz wprost stwierdził, że w ogóle nie przyleciałby na szczyt, gdyby nie Reçep Tayyip Erdoğan. Prezydenta Turcji – który generalnie uchodzi za dyktatora, despotę – określił jako „wspaniałego człowieka”, „wspaniałego lidera” posiadającego „bardzo silną osobowość”... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o wojnie, która "Polski nie interesuje" (?) na łamach tygodnika.