„Gdy dowiedziałem się, co zrobił Robert, zadzwoniłem do biskupa i błagałem go, żeby nie dawał już do Żerkowa nowego wikariusza, bo i tego proboszcz zamęczy” – zeznał przed Sądem Rejonowym w Jarocinie były wikariusz z Żerkowa. Prokuratura oskarża jego byłego przełożonego o psychiczne znęcanie się nad innym podwładnym.
1 czerwca 2024 r. na teren parafii św. Stanisława Biskupa Męczennika w Żerkowie (woj.wielkopolskie) przyjechała policja, pogotowie i prokurator. W pokoju na piętrze plebanii mundurowi znaleźli ciało 31-letniego wikariusza ks. Roberta Olejnika. „Po sekcji zwłok mężczyzny eksperci wstępnie wskazali, że przyczyną śmierci był zamach samobójczy przy użyciu broni” – mówił wtedy prokurator Marcin Kubiak z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.
Służby o znalezieniu ciała zawiadomił przełożony wikariusza, proboszcz ks. Jarosław G. „Ja nie wiem, dlaczego to zrobił. Nie potrafię odpowiedzieć sobie na to pytanie…” – mówił wtedy gazecie „Fakt” ksiądz G.
Odpowiedź próbuje znaleźć jarociński sąd. Prokuratura zarzuciła proboszczowi G.psychiczne znęcanie się nad osobą zależną, które miało doprowadzić do targnięcia się na własne życie (art. 207 par. 3 kk). Proboszcz nie przyznaje się do winy, nie stawia się teżna rozprawach. W jego imieniu występuje adwokat. Rodzice ks. Roberta są natomiast obecni na każdej rozprawie. Ostatnia miała dla nich szczególne znaczenie.
Wstrząsające zeznania
Zeznania w tej sprawie złożył ksiądz Maciej, który w latach 2014-2015, podobnie jak później ks. Robert, pracował w parafii w Żerkowie jako wikariusz. Jak mówił, w pierwszych miesiącach jego pracy relacje z proboszczem G. były poprawne. Wikary gotował obiady, jedli je razem. Proboszcz dawał mu wypłaty w drobnych, ale wówczas 36-letni ksiądz nie widział w tym nic złego. Według jego relacji, problemy zaczęły się po rekolekcjach wielkopostnych w miejscowej szkole, kiedy jej dyrektorka publicznie podziękowała ks.Maciejowi za zaangażowanie.
– Po powrocie na plebanię proboszcz powiedział, że przecież on też dobrze prowadzi rekolekcje. Od tego momentu przestało się układać – zeznał duchowny... Cały artykuł Katarzyny Wilk-Wojtczak o duchownych, którzy nie potrafili "poluzować szelek" na łamach tygodnika.