Długa ławka pisowskich męczenników powiększyła się o kolejnych więźniów sumienia.
„To sprawa uderzająca w mój czuły punkt, bo nigdy w życiu nikomu nie dałem łapówki ani nigdy w życiu od nikogo żadnych pieniędzy nie wziąłem. Wszystkie rzeczy, które robiłem zmyślą o Polsce i to jest po prostu trudna dla mnie ta sytuacja” – żalił się Maciej Świrski w Telewizji Republika.
Gwoli ścisłości należy dodać, że Świrski nie tylko nie wziął łapówki, ale też nie zgwałcił zakonnicy, nie dokonał rozboju ani nawet nikogo nie zamordował. Były członek zarządu Polskiej Fundacji Narodowej (PFN) został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, a w prokuraturze usłyszał zarzut wyrządzenia szkody majątkowej w zarządzanej przez siebie fundacji, za co grozić mu może nawet pięć lat więzienia oraz zarzut nielegalnego przekazania PiS „wartości niepieniężnych” za co grozi grzywna do 100 tys. zł. Takie same zarzuty usłyszał też ówczesny prezes PFN Cezary Jurkiewicz.
Oto jak pisowscy arcypatrioci robili bezczelne przekręty z „myślą o Polsce”.
Fundacja kolesi i znajomych królika
Polska Fundacja Narodowa powstała w 2016 r. z inicjatywy premier Beaty Szydło.Utworzyło ją 17 największych i najbogatszych spółek skarbu państwa m.in. PKN Orlen, Totalizator Sportowy, Polska Grupa Zbrojeniowa, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Polska Grupa Energetyczna, Polskie Koleje Państwowe, PKO BP.
Z chwilą zarejestrowania PFN spółki przelały na jej konto prawie 100 mln zł. Ale to nie wszystko. Zobowiązały się, że do 2026 r. przekażą jeszcze 633 mln zł. Zgodnie z zapowiedziami, gigantyczne pieniądze miały być przeznaczone na promocję Polski w świecie. Jednak statut PFN został tak cwanie skonstruowany, że można je było wydawać na dowolne cele.
PFN została obsadzona wyłącznie przez nominatów partyjnych. Zarząd fundacji zmieniał się jak w kalejdoskopie, a oprócz Macieja Świrskiego (zaufanego człowieka wicepremiera Piotra Glińskiego)... Cały artykuł Andrzeja Sikorskiego o "Pisowcu z wiele mówiącym nazwiskiem" na łamach tygodnika.