STEFAN PŁONICKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
06 sierpnia 2026

Dęta zmiana

Po latach rządów PiS miało być normalniej. Służby miały służyć, urzędy urzędować, a ministrowie przestać mylić państwo z dekoracją do konferencji prasowej.

Zamiast patriotycznego zadęcia miały być kompetencje. Zamiast generalskich epoletów rozdawanych przy byle okazji – robota. Zamiast pompatycznych obchodów wszystkiego, co ma patrona, sztandar albo okrągłą rocznicę – zdrowy rozsądek. PiS już nie ma, Ziobro nie zawiaduje więziennictwem, Kamiński nie trzyma pod sobą Policji i Straży Granicznej,

Błaszczak od dawna nie zarządza wojskowymi tamburmajorami. Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji kieruje Kierwiński, a obroną narodową Kosiniak-Kamysz.Tyle że zmiana nazwisk na drzwiach ministerialnych gabinetów jakoś nie sprawiła, żeby przestały za nimi grać trąby.

Państwowa potrzeba pompy pozostała. Ba, rozwija się. Każda formacja musi mieć dziś nie tylko komendanta, rzecznika, kapelana, sztandar, patrona i izbę pamięci, ale również własny podkład muzyczny. Najlepiej wykonywany na żywo przez ludzi w mundurach, którzy mogą być policjantami, żołnierzami albo funkcjonariuszami Straży Granicznej (SG),ale zamiast łapać bandytów, ćwiczyć strzelanie czy pilnować granicy, grają marsze, musicale i przeboje filmowe. Przecież nic tak nie podkreśla powagi państwa jak funkcjonariusz z saksofonem. Zwłaszcza gdy ten obok, również opłacany przez podatników, wali w wielki bęben.

Klawisz śpiewający

W czerwcu 2019 r. dyrektor generalny Służby Więziennej (SW) powołał Reprezentacyjny Zespół Wokalny Służby Więziennej. Nie było wówczas jasne, czego więziennictwu brakuje bardziej: oddziałowych, psychologów, wychowawców, lekarzy, czy może chóru. Dyrekcja uznała, że chóru. Zarządzenie przewidywało prowadzącego i nie więcej niż 12 funkcjonariuszy. Nie tworzono im formalnie osobnych stanowisk artystycznych, bo na papierze pozostawali normalnymi funkcjonariuszami swoich jednostek. Dzięki temu można było jednocześnie opowiadać, że zespół nic nie kosztuje i finansować przejazdy, delegacje, zakwaterowanie, wyposażenie oraz całą resztę tego, co pojawia się, gdy kilkanaście osób z różnych stron kraju trzeba ściągnąć tam, gdzie akurat przełożeni zapragnęli „uroczystej oprawy”... Cały artykuł Stefana Płonickiego o "śpiewająco-grających" mundurach na łamach tygodnika.