„To się właśnie zdarzyło. Patrzycie państwo na bardzo poruszające nagranie na żywo. To World Trade Center; mamy niepotwierdzone doniesienia, że dziś rano samolot uderzył w jedną z jego wież”.
Prezenterka Carol Lin z TV CNN była pierwszą osobą na świecie, która obwieściła publicznie o tragedii w Nowym Jorku. Zaczęła się ona o godz. 8.49 11 września 2001 r.; jej konsekwencje są aktualne do dziś. Atak Al-Kaidy stał się trzęsieniem ziemi w USA, zainicjował nową epokę. Gdyby nie było „9/11”, napędzana pragnieniem zemsty Amerykanie zaszarżowałaby pełną mocą na Afganistan, a potem na bogu ducha winny Irak. Nie byłoby dwóch wieloletnich wojen ani okupacji, nie byłoby „czarnych miejsc” CIA, nie byłoby torturowania podejrzanych. Nie byłoby konsekwencji „wojny z terroryzmem”, która stała się pretekstem do ograniczania wolności obywatelskich i dania organom ścigania prerogatyw typowych dla państw autorytarnych.
We wtorek 11 września Stany Zjednoczone uświadomiły sobie, że potęga militarna, gospodarcza ani naukowa nie zabezpieczają ich przed katastrofą. Tego dnia Amerykanie przeżyli głęboki wstrząs. Na wstępie łudzono się, że to nieszczęśliwy wypadek; godzinę później, po staranowaniu drugiej wieży World Trade, po runięciu obu, po tym, jak trzeci odrzutowiec wbił się w kompleks Pentagonu w Waszyngtonie, a czwarty rozbił w Pensylwanii – z każdą minutą narastały napięcie i lęk. Co stanie się kolejnym celem kamikadze? Biały Dom? Budynki Kongresu USA? Kim są sprawcy? Czy będzie wojna?
Na ulicach zaległa martwa cisza, ruch był ograniczony, auta jeździły powoli. Ludzie wychodzący z domów sprawiali wrażenie ogłuszonych i otępiałych. Włączyłem jazz, by się oderwać, lecz po chwili, zawstydzony, wyłączyłem. Nie wypada… W ciągu następnych dni spostrzegłem, że obcy ludzie zachowują się inaczej niż przed tygodniem: pozdrawiają z ciepłymi uśmiechami, porozumiewają przyciszonym głosem. Amerykanie uzmysłowili sobie: w tej hekatombie wszyscy jesteśmy rodziną. I ofiarami. Młodzi ludzie stali w długich kolejkach do mobilnych punktów oddawania krwi, podskoczyła liczba zgłaszających się ochotniczo do wojska i Gwardii Narodowej... Cały artykuł Janusza Zawodnego o "rozbitej czterema samolotami potędze USA" na łamach tygodnika.