JAKUB JABŁOŃSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
27 sierpnia 2026

Powakacyjny przegląd wojsk 

Koniec wakacji! Politycy zakasali rękawy i zaczynają już na poważnie zabiegać o nasze, wyborców, poparcie.

Premier Donald Tusk i jego minister finansów Andrzej Domański przedstawili odkładaną od niemal trzech lat propozycję podatkową. W poprzedniej kampanii, w 2023 r., obiecali oni podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. złotych rocznie (z 30 tys.).

Oznaczałoby to, że wszyscy uzyskujący miesięczny dochód do 5 tys. złotych w ogóle nie płaciliby podatków osobistych, a ci powyżej – odczuwalnie mniej. Po przejęciu władzy okazało się, że wydatek rzędu ok. 50 mld złotych rocznie (tyle budżet kosztowałaby realizacja tej zapowiedzi) jest zbyt kosztowny. Sprawę więc odwlekano, aż w końcu rząd stwierdził, że w tej kadencji tej zmiany nie wprowadzi. Za to od przyszłego roku próg, powyżej którego płaci się nie 12 procent, lecz więcej, podniesie ze 120 do 130 tys. złotych i doda jeszcze jeden próg podatkowy (150 tys.), do którego PIT będzie wynosił 24 proc.,nie 32. Ubytek w budżecie uzupełnią podwyżki podatku od największych firm, daniny płaconej przez najbogatszych Polaków, zarabiających ponad milion rocznie oraz tzw.ryczałtowcy (np. informatycy czy lekarze), którym przywilej wyjątkowo korzystnego rozliczania się zostałby znacząco ograniczony.

Nie wiadomo dlaczego – skoro pomysł jest absolutnie neutralny dla budżetu – Tusk i Domański nie rzucili go wcześniej. Uniknęliby wielomiesięcznych utyskiwań na bezczynność rządu w tej materii.

Na ich rozwiązaniu skorzystałoby ok. 3,5 miliona osób zarabiających około 14-15 tys.złotych miesięcznie. Bardziej niż o portfele chodzi tu jednak o emocje, bo oszczędności w domowych budżetach i tak raczej one nie zobaczą – z Pałacu Prezydenckiego już słychać zapewnienia, że Karol Nawrocki takiej ustawy nie podpisze. Pierwszym punktem „deklaracji toruńskiej” wiernopoddańczo podpisanej wobec Sławomira Mentzena przeddrugą turą ubiegłorocznych wyborów było solenne zobowiązanie się do niepodwyższania jakichkolwiek podatków. Prezydent chwyci więc dwie sroki za ogon: storpeduje chytry zamysł Tuska i umocni swoją więź z Konfederacją, do której czuje „najmocniejszą miętę”... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o rozpoczynającej się "wojnie wyborczej" na łamach tygodnika.