Donosiciela można nazwać sygnalistą, ale dla państwa wciąż będzie tylko kapusiem.
Kiedy Gabriela Fostiak postanowiła poinformować ministra nauki o tym, co jej zdaniem źle działo się na Uniwersytecie Szczecińskim, mogła sądzić, że robi dokładnie to, do czego państwo od lat zachęca obywateli. Widzi się coś podejrzanego, zna się sprawę od środka, ma się dokumenty, więc zamiast od razu biec do telewizji, gazety, prokuratury i wrzucać papiery do internetu, informuje się właściwy organ.
Nie, bo kalendarz
Pani Fostiak odpowiedni organ wybrała właściwie, bo była przewodniczącą związku zawodowego na Uniwersytecie Szczecińskim, a o problemach uczelni postanowiła zawiadomić Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Na jego czele stał wtedy Dariusz Wieczorek. Fostiak wskazywała między innymi na okoliczności awansu Beaty Mikołajewskiej-Wieczorek, żony ministra. Została ona dyrektorką Centrum Edukacji Medialnej i Interaktywności Uniwersytetu Szczecińskiego (CEMiL). Problem polegał na tym, że wcześniej osoba kierująca CEMiL musiała mieć stopień naukowy doktora. Żona ministra była magistrem. Na szczęście dla niej, regulamin nie okazał się dokumentem wykutym w granicie. Zmieniono go 1 lutego 2024 r. i brak doktoratu przestał przeszkadzać, by zająć stanowisko dyrektora. W tej samej historii pojawiła się jeszcze żona rektora Uniwersytetu Szczecińskiego prof. Waldemara Tarczyńskiego, która objęła stanowisko w Komisji Ewaluacji Nauki, o której składzie decydowało ministerstwo kierowane wówczas przez Wieczorka. To nie jest dowód żadnego przestępstwa. Tyle że właśnie po to istnieją kontrole i sygnaliści, aby sprawdzać takie sytuacje. Fostiak – jak mówiła TVN – myślała: „jeżeli pan minister spowoduje kontrolę”, fachowcy zajmą się sprawą, a ona będzie mogła wrócić do swojej pracy, pozostając nieujawniona. Stało się odwrotnie. Minister przesłał jej pisma rektorowi Tarczyńskiemu.
Według relacji przywoływanych przez media, Fostiak po ujawnieniu jej tożsamości doświadczała wielu negatywnych konsekwencji i została w środowisku określona jako donosicielka. Półtora roku po szczecińskiej awanturze Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zorganizowało spotkanie poświęcone barierom powstrzymującym ludzi przed informowaniem o nieprawidłowościach... Cały artykuł Stefana Płonickiego o nierozróżnianiu sygnalisty od kapusia na łamach tygodnika.