Skoro Donald Trump może samodzielnie zmieniać nazwy zatok na wodach międzynarodowych albo granicznych jezior*, to czemu Europejczycy i Kanadyjczycy nie mieliby formować na nowo kształtu kontynentów?
Nie chodzi naturalnie o przesuwanie płyt tektonicznych, lecz o kształtowanie nowego geopolitycznego obrazu świata.
W ubiegłym tygodniu, prezentując doroczne orędzie o stanie Unii, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała „otwarcie drzwi dla Kanady, aby mogła się stać pierwszym członkiem stowarzyszonym UE”. Status taki jak dotąd nie istnieje – sątylko państwa członkowskie oraz państwa kandydujące: pięć na Bałkanach Zachodnich, Ukraina i Mołdawia; czysto teoretycznie także Turcja i Gruzja. Szereg krajów basenu Morza Śródziemnego oraz Ameryki Łacińskiej ma z Unią podpisane tzw. umowy stowarzyszeniowe, choć trochę wbrew nazwie są to wyłącznie porozumienia o charakterze gospodarczym i handlowym. Z najważniejszymi partnerami, takimi jak Indie, Japonia, Korea Południowa czy słynny już Mercosur – ugrupowanie integracyjne Ameryki Południowej, Unię wiążą „duże” porozumienia liberalizujące wymianę towarową i
ułatwiające inwestycje. Jednym z nich jest CETA – Kompleksowa Umowa Gospodarczo-Handlowa z Kanadą, faktycznie obowiązująca od dziesięciu lat. Dzięki niej zniesionych zostało ok. 98-99 procent ceł i taryf handlowych w obrocie wzajemnym, a wymiana towarowa zwiększyła się o 75 proc. Negocjowany układ tego typu miedzy UE a USA wyrzucił do kosza Trump na początku swojej pierwszej kadencji. Najbliższym zaś Unii są państwa Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Norwegia, Islandia i Liechtenstein) oraz Szwajcaria, w których w praktyce obowiązują wszystkie unijne normy i regulacje dotyczące wspólnego rynku.
Bardzo europejska Kanada
Przemówieniu von der Leyen przysłuchiwał się premier kraju „pachnącego żywicą” Marc Carney, honorowy gość Parlamentu Europejskiego, na forum którego miało to miejsce.
„Powitał” tę wypowiedź z zadowoleniem, zaznaczając od razu, że jego kraj nie ubiega się o członkostwo w UE. Zobaczymy... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o "przeniesieniu Kanady do Europy na złość Trumpowi" na łamach tygodnika.