Zamiast ciepłej wody w kranie Tusk zapowiedział szybkie pociągi.
Polska będzie miała najnowocześniejszą kolej w Europie. Pociągi pomkną 350 km/godz.
Każdy powiat uzyska dostęp do połączeń dalekobieżnych. Powstanie 4 700 km nowych linii, z czego 2 700 km Kolei Dużych Prędkości. Zmodernizowanych zostanie prawie 5 600 km starych torów. Z Warszawy do największych aglomeracji będzie się jechało około 100 minut, z Krakowa do Gdańska trzy godziny, a zamiast 500 mln pasażerów rocznie, koleją będzie jeździło 800 mln. Brzmi dobrze, pozostaje wszak tylko drobiazg – trzeba to jeszcze wybudować.
350 km na godzinę gadania
Rządowy program nazwano Zintegrowaną Siecią Kolejową (ZSK). Jak przystało na przedsięwzięcie mające przeobrazić kraj, liczby są takie, że od samego czytania można dostać zadyszki. Tyle że na rządowej stronie poświęconej ZSK z 4700 km nowych linii do 2035 r. ma zostać uruchomionych około 1 000 km. Reszta jest planem sięgającym kolejnych dekad. Czyli obecny rząd ogłosił program, którego w zdecydowanej większości nie będzie w stanie zrealizować. Sukces przedsięwzięcia będzie zależał od kolejnych parlamentów, rządów, budżetów państwa, unijnych perspektyw finansowych, procedur środowiskowych, przetargów i wykonawców.
Do 2035 r. w pierwszej kolejności mają powstać między innymi linia „Y” Warszawa – nowe lotnisko – Łódź – Poznań/Wrocław, odcinek Rail Baltica Ełk – Trakiszki, Podłęże – Piekiełko oraz trasa Katowice – Ostrawa. Sama linia „Y” ma liczyć ok. 480 km, Ełk –Trakiszki około 80 km, Katowice – Ostrawa około 50 km.
W 2025 r. Polacy odbyli koleją 439 mln podróży. Premier zapowiada, że po realizacji ZSK będzie ich 800 mln rocznie. Rządowa strona programu jest bardziej powściągliwa.
Przewiduje bowiem, że w 2050 r. kolej dalekobieżna osiągnie od 161 do 195 mln pasażerów, a regionalna od 476 do 588 mln. Autorzy programu podsumowują to prognozą około 720 mln podróży rocznie. 80 mln mniej od Tuska. Aha, w latach 80. kolej woziła przecież nawet 1,2 mld pasażerów rocznie. Tyle że były to czasy, gdy liczba samochodów na drogach miała się nijak do obecnej... Cały artykuł Stefana Płonickiego o "Balladzie Wagonowej" śpiewanej fałszem przez Tuska na łamach tygodnika.