JAKUB JABŁOŃSKI

KLIKNIJ I KUP

05 listopada 2026

Trybunał: pierwsze starcie

Sytuacja wszystkim wymknęła się spod kontroli.

Kiedy dwa tygodnie temu na tych łamach obwieściliśmy rozpoczęcie „drugiej wojny o Trybunał” Konstytucyjny, nie przyszło nam do głowy, że przyjmie ona postać, jaką w ostatni październikowy weekend śledzili na ekranach telewidzowie. Ci z TVN i TVP z przerażeniem, zaś ci z TV Republika – z emocjonalnym wzmożeniem.

Spodziewaliśmy się chirurgicznej operacji w białych rękawiczkach, czegoś na kształt uderzenia pociskiem Hellfire w wersji R9X. Nieinteresującym się militariami Czytelnikom wyjaśniam, że rakieta ta pozwala np. zabić pasażera siedzącego po prawej stronie w jadącym samochodzie nie czyniąc szkód kierowcy, przechodzącym obok pieszym czy pobliskim zabudowaniom. Tymczasem otrzymaliśmy akcję bardziej podobną do ataku wojsk rosyjskich na Ukrainę w pierwszych dniach wojny w lutym 2022 r.

Nie chodzi przy tym o stronę wizualną (uważamy, że policja jest także po to, aby zapobiegać burdom na ulicach i chronić państwowe instytucje, a pod Trybunałem sprawiła się – w odróżnieniu od tej z czasów Kamińskiego, Wąsika i generała Szymczyka –wzorowo). Zakładaliśmy jednak, że sędziowie Trybunału – ci prawdziwi, z nazwiskami, dorobkiem oraz autorytetem, wybrani przez Sejm obecny, a nie pisowski – mają pomysł, jak doprowadzić do złożenia z urzędu Bogdana Święczkowskiego de lege artis, elegancko, że mucha nie siada. Przecież marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty już dawno (po zorganizowaniu uroczystości złożenia ślubowania przez sędziów, których Karol Nawrocki nijak nie chciał zaprosić do wykonania tej czynności w Pałacu Prezydenckim) ogłosił, że rola polityków w tej sprawie się skończyła, a wybitni sędziowie będą wiedzieli, co zrobić, by odzyskać i odbudować Trybunał.

Czyli: jak odwołać Święczkowskiego z funkcji prezesa Trybunału. Bo to on paraliżował jego prace, był na gwizdek Jarosława Kaczyńskiego i doprowadził do podziałów nawet w gronie nominatów Nowogrodzkiej w sądzie konstytucyjnym. Wiadomo było, że będzie to wymagało nie lada sprytu i przebiegłości, bo procedury są w prawie opisane i na pierwszy rzut oka były podwładny i zausznik, a wciąż przyjaciel Zbigniewa Ziobry, wydawał się nie do ruszenia... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o Trybunale traktowanym jak "łup wojenny" na łamach tygodnika.