4 października telewizję i internet obiegła wiadomość o śmierci siostry Anastazji, kościelnej celebrytki, autorki przepisów na potrawy uwielbiane przez miliony Polaków.
Boom na przepisy s. Anastazji (a właściwie Krystyny) Pustelnik ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości, rozpoczął się z początkiem lat dwutysięcznych. Pierwszy nakład jej debiutanckiej książki „103 ciasta siostry Anastazji” sprzedał się w ciągu tygodnia. W kwietniu 2012 r. „Dziennik Gazeta Prawna” informował o 1,8 mln sprzedanych egzemplarzy, w tym około 400 tys. pierwszego tytułu. Do dziś kupujący nabyli ponad 4 miliony książek s. Anastazji. Jak przekłada się to na finanse?
Biznes wydawniczy
Na pomysł wypromowania siostry Anastazji wpadli jezuici. Zakonnicy, dla których gotowała w krakowskim jezuickim Domu Pisarzy, dostrzegli potencjał w jej przepisach, a należące do ich zakonu wydawnictwo WAM wydało je w formie książek i wprowadziło na rynek. Był to strzał w dziesiątkę, który przez lata pozwolił zarobić duchownym grube miliony. Ile dokładnie – nie wiadomo, ponieważ informacje o zyskach oraz ich podziale między wydawnictwo a zakon s. Anastazji nie są ujawniane. Niemniej dostępne dane pozwalają na przeprowadzenie pewnych szacunków.
Pojedyncze książki z przepisami kosztują 20-30 zł, a większe wydania ok. 90 zł.Uwzględniając koszty związane z wydaniem, drukiem i dystrybucją – przy 4 milionach sprzedanych egzemplarzy – dochód na przestrzeni 20 lat wyniósł między 25 a 35 milionów zł. Jak tą kasą podzielili się jezuici z siostrami, nie wiadomo. „Zysk ze sprzedaży idzie na cele misyjne Księży Jezuitów i na działalność charytatywno-edukacyjną Zgromadzenia Córek Bożej Miłości” – wyjawiła s. Anastazja w wywiadzie dla „Faktu” 29 lipca 2017 r. Tyle że działalność charytatywno-edukacyjna zgromadzenia sióstr opłacana jest przez NFZ, gminy, powiaty i województwa, finansowana przez dotacje oświatowe oraz powiatowe centra pomocy rodzinie, a także z prywatnych darowizn.
Post mortem
Jak powszechnie wiadomo i na śmierci można zrobić niezły biznes... Cały artykuł Agnieszki Stefańskiej o siostrze, która "umiała w grubą kasę" na łamach tygodnika.