STEFAN PŁONICKI

KLIKNIJ I KUP

29 października 2026

Umrzeć, aby zostać memem

Nowoczesność dopada nas i po śmierci. Na szczęście nieboszczykowi jest już wszystko jedno.

Sektor funeralny czas jakiś temu zrozumiał coś, czego grabarze sprzed wieku pojąć nie mogli – śmierć nie jest końcem konsumpcji. To dlatego nawet na polskim cmentarzu można coraz więcej. Leżeć w lesie, nie mieć nagrobka. Można być w urnie z drewna, papieru, żywicy, wosku pszczelego albo piasku, zażyczyć sobie ubrania bez plastikowych guzików, ale za to z świeczką sojową, a nie parafinową. Można być pochowanym za 500 zł albo wydać wielokrotność tej kwoty; transmitować pogrzeb przez internet i przymocować do nagrobka kod QR prowadzący do cyfrowej biografii. Można nawet przygotować elektronicznego siebie. W Polsce nie można właściwie tylko jednego. Zrobić z własnymi prochami tego, co się chce.

Umarlak pod kontrolą

Nasze prawo dotyczące umierania jest bowiem starsze od większości ludzi, których dziś się według niego grzebie. Podstawowa ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych pochodzi z 31 stycznia 1959 r., ale rząd przyznaje, że powiela rozwiązania, a nawet język ustawy z 1932 r. Rzeczpospolita cyfryzuje banki, podatki, recepty, bilety kolejowe i kontakty z urzędem, ale obywatel po wyzionięciu ducha nadal wpada w system prawny wymyślony w czasach, gdy telewizor był luksusem, Gomułka rządził Polską, a człowiek jeszcze nie poleciał w kosmos. Miał to zmienić rządowy projekt UD278 wprost przyznający, że obowiązujące prawo powstało „zupełnie w innej rzeczywistości prawnej, organizacyjnej” i jest dziś nieadekwatne.

Ta nieadekwatność najbardziej rzuca się w oczy w kwestii prochów. Człowiek może kilkadziesiąt lat posiadać ziemię, dom, ogród, altanę i komplet siedmiu krasnali, ale gdy umrze, jego rodzinie nie wolno – zgodnie z własnym widzimisię – wsypać zawartość urny pod ukochaną jabłonią. Nie można też pojechać nad Bałtyk i rzucić dziadka z wiatrem(zwłaszcza że przy pechu meteorologicznym dziadek mógłby natychmiast wrócić).

Obowiązujące przepisy nakazują postępowanie ze szczątkami w określony prawem sposób i właśnie dlatego w kwietniu 2025 r. do Senatu trafiła petycja postulująca legalizację rozsypywania prochów w wyznaczonych miejscach leśnych, parkowych lub wodnych, a także możliwość pochowania prochów na prywatnej ziemi, choćby w przydomowym ogrodzie... Cały artykuł Stefana Płonickiego o "życiu naszych zwłok po naszej śmierci" na łamach tygodnika.