STEFAN PŁONICKI

KLIKNIJ I KUP

15 października 2026

Licencja na miłowanie

Kościół odkrył, że ludzie żyjący w pojedynkę też mają portfele. Teraz pozostaje przekonać ich, że mają po co przychodzić do kościoła.

Przez stulecia Kościół miał dla samotnych nader prostą ofertę. Mogli iść do klasztoru, zostać księdzem, ewentualnie cierpliwie czekać na małżeństwo. Seksu uprawiać nie mogli, bo seks był dla małżonków. Masturbować się też nie powinni, bo robienie przyjemności samemu sobie Kościół uważa za robienie źle Panu Bogu. Zostawała więc modlitwa, zimny prysznic i nadzieja, że gdzieś w parafii znajdzie się osobnik płci przeciwnej, z którym po stosownym sakramencie będzie wolno w końcu zrobić to, czego wcześniej robić nie było wolno.

Problem w tym, że w dzisiejszym świecie, ludzi bez małżonka zrobiło się za dużo, żeby pozostawić ich samych sobie. Kościół dostrzegł więc singli. A jak już dostrzegł, powstała Akademia Miłości.

Czystość przed seksualnością

Akademia reklamuje się nader odważnie. Na jej stronie stoi: „W Akademii Miłości staniesz się lepszą wersją siebie!”, „pogłębisz relację z Bogiem!” i „poznasz wspaniałych ludzi!”. Ma wykłady, warsztaty, rekolekcje, zadania domowe, wspólne wyjazdy, kino, kręgle, rowery, jeziora i msze. Te ostatnie oczywiście – jak informują sami organizatorzy – „w intencji dobrego męża/żony”. Każdą edycję może też wieńczyć Bal dla Singli, Par oraz Małżeństw.

Najnowsza katowicka Akademia poszła jeszcze dalej. Ruszyły właśnie zapisy do jej drugiej edycji. Od listopada do maja zaplanowano siedem spotkań. Organizatorzy zamierzają rozmawiać o miłości od strony duchowej, psychologicznej, komunikacyjnej, społecznej oraz – i tu robi się najzabawniej – seksualnej.

Seksualność singla z punktu widzenia katolickiej ortodoksji jest bowiem dziedziną fascynująco nieskomplikowaną. Katechizm w punkcie 2 350 poucza nawet narzeczonych, że mają żyć „w czystości, zachowując wstrzemięźliwość”. To, co należy do miłości małżeńskiej, trzeba zostawić na małżeństwo. Punkt 2 353 seks niezamężnej kobiety z nieżonatym facetem nazywa fornication, czyli nierządem, i określa go jako zachowanie„poważnie sprzeczne” z godnością osoby i ludzkiej seksualności. Nie pomaga nawet wariant jednoosobowy. W punkcie 2 352 informuje, że „masturbacja jest uznana aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym”... Cały artykuł Stefana Płonickiego o tym, że "kasa w Kościele musi się zgadzać - bez względu na nasz status życiowy" na łamach tygodnika.