Partia Włodzimierza Czarzastego ma problem. Po raz drugi z rzędu w realnych wyborach prześcignęło ją Razem.
W pierwszej turze wyborów na prezydenta Krakowa kandydatka Nowej Lewicy (NL) posłanka Daria Gosek-Popiołek uzyskała zaledwie 4,8 proc. głosów, podczas gdy reprezentująca Partię Razem Aleksandra Owca – 6,9 proc. Podczas ubiegłorocznej elekcji prezydenta RP, wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat (NL) przegrała z Adrianem Zandbergiem, tyle że minimalnie – zdobywając 4,2 proc. głosów wobec 4,9 proc. jej rywala(a w przeszłości kolegi z Razem, którego oboje byli współprzewodniczącymi; po rozłamie zastąpiła ją na tym stanowisku właśnie Owca).
Na dodatek kandydatka radykalnej formacji lewicowej w grupie najmłodszych głosujących zajęła mocne drugie miejsce! Zdobyła prawie 30 proc. głosów wyborców w wieku 18-29 lat, ustępując tu tylko zwycięzcy pierwszej tury Łukaszowi Gibale (41,3 proc.), a dystansując wspólną reprezentantkę Koalicji Obywatelskiej i PSL Monikę Piątkowską (12,4 proc.). Gosek-Popiołek w tej grupie uzyskała – podobnie jak i w innych – poparcie poniżej pięciu procent.
Krakowskie klimaty
Można oczywiście mówić, że nic to nie znaczy ponad to, że jedna z tych polityczek w bardzo konkretnym starciu poradziła sobie nieco lepiej od drugiej. Że niereprezentatywna jest „próba”, bo na obie panie oddano bardzo niewiele głosów: 17 684 oraz 12 303. Że wybory lokalne, i to „przedterminowe” – odbywające się tylko dlatego, że w referendum został odwołany urzędujący prezydent – nie są żadnym probierzem poparcia w skali ogólnokrajowej; nawet jeśli dotyczą drugiego pod względem populacji miasta w Polsce.
Tym ostatnim argumentem, notabene, raczej bym nie szafował. Społeczność stolicy Małopolski ma cechy mieszkańców wielkomiejskiej aglomeracji, co w Polsce oznacza przewagę osób o poglądach lewicowo-liberalnych. Łatwiej więc w nim odnaleźć się formacjom progresywnym. I choć prawdą jest, że w wyborach powszechnych ta orientacja jest równoważona przez bardziej konserwatywną ludność małych miasteczek i zwłaszcza wsi, to jednak nie ma żadnego powodu, by podejrzewać, że Nowa Lewica jesienią przyszłego roku będzie miała z tego jakąś wyraźną korzyść w porównaniu z Razem... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o tym "komu na Lewicy bije dzwon" na łamach tygodnika.