Czy to z powodu kanikuły, czy jako zapowiedź brutalnej kampanii przedwyborczej, która na dobre rozpocznie się zaraz po wakacjach, pojawiły się symptomy powrotu machismo. Oczywiście, na miarę naszych czasów. Częściej wyrażają tęsknoty niż rzeczywisty kult siły i skłonność do przemocy.
Dwaj główni macho starli się – na odległość – podczas obchodów Święta Wojska Polskiego. Donald Tusk w Gdyni, inaugurując paradę wszystkich 20 sprawnych polskich okrętów, a Karol Nawrocki w Warszawie podczas defilady stoczyli słowną potyczkę na temat unijnego programu szybkiego dozbrojenia armii i doinwestowania przemysłu obronnego państw UE. Rząd nawet nadał tegorocznym obchodom tytuł „#Polska SAFE – Bezpieczna Polska”, czym naturalnie sprowokował reakcję człowieka, który zawetował ustawę wprowadzającą do polskiej gospodarki 43,7 mld euro (według dzisiejszego kursu to 188,3 mld zł). Nawrocki haczyk połknął: „na sztandarach Wojska Polskiego od wieków wypisane jest: Bóg, Honor, Ojczyzna, a nie SAFE. Tylko polski żołnierz buduje powagę tego wspaniałego, odważnego państwa z tak wielkim honorem i z pamięcią o zwycięstwie w roku 1920. Wszystkie klucze do polskiego bezpieczeństwa muszą być w Warszawie. Nie możemy zamknąć naszego bezpieczeństwa w sejfie (nawiązanie do angielskiej wymowy akronimu SAFE – przyp. red.), do którego klucze są w innych stolicach Europy”. Taka paplanina jest korzystna dla koalicji rządowej, bo wspomniane weto poderwało zaufanie wojska do jego formalnego zwierzchnika i było niezrozumiałe dla obywateli. W Warszawie prezydenta spokojnie wypunktował minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, ale Tusk użył najmocniejszych słów. Próbę zablokowania dostępu do pieniędzy z SAFE ulokował w kontekście zdrady, skrajnej głupoty, nieodpowiedzialności i brudnych interesów.
Z pozycji samca alfa bezpowrotnie już chyba abdykował Jarosław Kaczyński, który ponoć zabiega, aby to głowa państwa została liderem starań o stworzenie jednej wielkiej prawicowej koalicji wyborczej – od PiS przez nową partię Mateusza Morawieckiego aż po obie Konfederacje – z tym że tę Korony Polskiej najlepiej bez Grzegorza Brauna.
Uwzględniając D’Hondta, miałoby to sens, ale prośby kierowane w stronę Pałacu Prezydenckiego wyglądają na hołd lenny... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o "politycznych przemocowcach" na łamach tygodnika.