Niech wasza mowa będzie: tak, tak, nie, nie… Albo na odwrót.
Przekazywanie wiernym „nauk Chrystusa” traktowanych jak niepodważalne prawdy objawione jest jednym z podstawowych zadań Kościoła. Realizują je setki tysięcy księży, misjonarzy, katechetów, wykorzystujących do tego stosunkowo niewielki zestaw wciąż tych samych, na nowo powtarzanych cytatów z czterech nowotestamentowych ewangelii. W głoszonych przez nich „naukach” zawsze znajdziemy słowa o miłości, dobroci, miłosierdziu czy łagodności, ale z pewnością nie usłyszymy, że w ewangeliach można odnaleźć także zapisy odmienne, a nawet im przeciwne. Ujawnienie tych rozbieżności mogłoby skłonić niektórych słuchaczy do zastanawiania się nad tym problemem, zaś myślenie wiernych to ostatnia rzecz, której potrzebuje Kościół. Warto więc wskazać kilka zaskakujących dysonansów w ewangelicznych prawdach i wyjaśnić skąd się wzięły.
Pięćdziesiąt twarzy Chrystusa
Pierwszy przykład dotyczy wzniosłych i pełnych mądrości słów Jezusa wygłoszonych podczas Kazania na Górze. Nauczał wówczas: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 6,1). Teraz proszę porównać tę przestrogę z inną jego wypowiedzią: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem…” (Mt 10,32 -33).
Oba zalecenia są sprzeczne i nie ma w tym przypadku, gdyż zostały sformułowane w różnych okresach publicznej działalności Jezusa. Przez pierwsze lata był on zwykłym kaznodzieją, rebe-nauczycielem i uzdrowicielem, jakich w sfanatyzowanym państwie żydowskim było niemało. Zależało mu, aby ludzie uznawali go za natchnionego męża, światłego oratora (podobnego do Jana Chrzciciela), więc w swych naukach odwoływał się głównie do starotestamentowych ksiąg i mądrości dawnych proroków... Cały artykuł Sławomira Sadowskiego o Jezusie, który coś nie do końca był święty i prostolinijny na łamach tygodnika.