Najważniejszy i najpilniej strzeżony „kwadrat” w Polsce to siedlisko złodziejstwa.
Nawet pół miliona złotych miał ukraść pracownik Kancelarii Prezydenta z kasy zapomogowo-pożyczkowej. Złodziej w białym kołnierzyku wypisywał fikcyjne pożyczki na innych urzędników, a pieniądze trafiały do jego kieszeni. Podobno przez długi czas niecny proceder był nie do wykrycia, gdyż wyprowadzane kwoty były niewielkie. Sprawa się rypła, gdy jednej z urzędniczek zaczęto potrącać z wypłaty 1,5 tys. zł z tytułu fikcyjnej pożyczki.
Po przeprowadzonym audycie szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki powiadomił prokuraturę. Śledczy na razie nie ujawniają szczegółów sprawy.
Poszkodowanych może być nawet kilkadziesiąt osób. Według moich informacji, złodziejstwo rozpoczęło się jeszcze za czasów prezydentury Andrzeja Dudy.
„Nie mam pańskiego płaszcza”…
Nie byłby to pierwszy raz, gdy ginie coś w najważniejszej instytucji w Rzeczpospolitej. W grudniu 2010 r. do Polski przybył prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Głównym punktem wizyty było spotkanie z prezydentem Bronisławem Komorowskim w Pałacu Prezydenckim.W ceremonii powitania dostojnego gościa udział wzięli m.in. członkowie rządu: wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak, minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, minister kultury Bogdan Zdrojewski, a także prokurator generalny Andrzej Seremet, szef prezydenckiej kancelarii Jacek Michałowski i prezydenccy ministrowie oraz szef BBN minister Stanisław Koziej.
Po powitaniu prezydenci Polski i Rosji w towarzystwie żon udali się na krótką rozmowę.Później Bronisław Komorowski i Dmitrij Miedwiediew rozmawiali w „wąskim gronie”,następnie odbyły się rozmowy obu delegacji, po których zostały podpisane polsko-rosyjskie umowy. W spotkaniu udział wzięło kilkadziesiąt osób, oprócz prezydentów liczni ministrowie i urzędnicy wysokiego szczebla. Atmosfera była bardzo dobra, prezydenci Komorowski i Miedwiediew mówili o wzajemnym zaufaniu, które „jest nieodłączną częścią rozwoju pełnowymiarowych stosunków między dwoma narodami”... Cały artykuł Andrzeja Sikorskiego o pałacu "w którym kradną" na łamach tygodnika.