Patrząc na „Warszawę w Budapeszcie” w noc powyborczą nad Dunajem iBalatonem czułem, jakby czas cofnął się o dwa i pół roku. My jednak do tej pory nie jesteśmy pewni, że wyrwaliśmy Polskę z rąk autokratów. Czy Węgrzy unikną naszych błędów?
Oczywiście, nie świętowaliśmy aż tak radośnie jak Madziarzy, bo jednak jesteśmy bardziej północnym narodem, wolność odzyskiwaliśmy po ośmiu, a nie szesnastu latach, a zwycięstwo demokracji było u nas mniej okazałe. Partia Szacunku i Wolności TISZA zdobyła 141 mandatów w 199-osobowym parlamencie, co daje jej większość konstytucyjną. Może więc zrobić wszystko: odwołać prezydenta (o znacznie węższych niżu nas uprawnieniach, wybieranego przez parlament), rozwiązywać i powoływać na nowo wszelkie instytucje publiczne, a nawet – jeśli tylko będzie chciała – zmienić ustawę zasadniczą i ustrój państwa.
Pierwsze oświadczenia są stanowcze. Péter Magyar, lider zwycięskiego ugrupowania i przyszły premier, wezwał np. orbánowskiego prezydenta, by sam ustąpił, zanim zostanie odwołany, zapowiedział działania prowadzące do przyjęcia euro oraz zawieszenie nadawania programów informacyjnych w mediach państwowych. Te ostatnie były czymś wypisz wymaluj na kształt TVP Jacka Kurskiego. Magyar, w trakcie kampanii ostro przez nie postponowany, po wyborach przyjął zaproszenie telewizji MTVA. Jednak wszedł do jaskini lwa nie po to, by udzielić tradycyjnego wywiadu, ale by na wizji ogłosić tym, którzy budowali autorytarne Węgry, koniec ich epoki. Prosto w oczy rozmówcy (notabene, agresywnemu) powiedział, co myśli o tego typu „dziennikarstwie” – porównał je do północnokoreańskiej i nazistowskiej propagandy, nazywając stację „fabryką kłamstw” i„narzędziem do szerzenia strachu”.
Tusk i Magyar
Wybór Polski jako miejsca pierwszej wizyty zagranicznej nie jest oczywiście przypadkowy.Podejrzewam, że mniej w tym symboliki, a więcej pragmatyzmu. Magyar z pewnością ma świadomość, że entuzjazm jego rodaków szybko opadnie, a rząd będzie musiał mierzyć się z całą masą realnych problemów. Węgry, przed erą Orbána kwitnące na tle Europy Środkowej, stały się najbiedniejszym krajem Unii Europejskiej... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o "Warszawie w Budapeszcie" nas łamach tygodnika.