Wielkanoc nie uspokoiła nastrojów. Karol Nawrocki próbuje kontynuować ofensywę przeciw demokratycznemu rządowi na polu prawnym i konstytucyjnym. Publiczna debata ekspremiera Morawieckiego i prezesa PSL stała się zaczynem dywagacji o ich możliwym przyszłym sojuszu wyborczym.
Wszyscy pasjonują się teraz przyjęciem i jednocześnie nieprzyjmowaniem przez obecnego prezydenta RP ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. A konkretnie wysłuchaniem roty przysięgi wypowiedzianej przez dwojga nowo wybranych sędziów i brakiem jasności co do zamiarów głowy państwa wobec pozostałych czworga powołanych przez Sejm tego samego dnia, o tej samej z grubsza godzinie, choć – zgodnie z wymogiem ustawy zasadniczej – w odrębnych, indywidualnych głosowaniach.
W związku z tym furorę robi słowo „ślubowanie” w różnych formach i odmianach. Na własne uszy słyszałem, jak jeden z dość wysoko usadowionych polityków kilkakrotnie w krótkim wywiadzie radiowym określał dwojga szczęśliwych sędziów jako „zaślubieńców”.
Ściema
Nawrocki nabrał wody w usta, a jego kanceliści wyjaśniają tę sytuację w zagmatwany sposób, plącząc się w zeznaniach. Najpierw twierdzili, że wszystkich sześcioro wybrano nieprawidłowo z uwagi na rzekome błędy proceduralne (zarzut się nie potwierdził). Potem, że zaproszenie tylko dwojga sędziów wynikało stąd, że w trakcie kadencji obecnej głowy państwa, skończyły się kadencje akurat dwóch członków TK. Wybrańców wyselekcjonował po przejrzeniu życiorysów i zapoznaniu się z dorobkiem elektów, co – chyba nieopacznie – wyznał szef Kancelarii Zbigniew Bogucki. Nic bowiem nie daje mu do tego prawa.
Według innej linii argumentacyjnej, wybór sześciorga osób naraz miałby być wadliwy, bo Sejm powinien był uzupełniać skład tego sądu na bieżąco, a nie odkładać tę decyzję i później swego obowiązku dopełniać hurtem. Faktem jest, że koalicja 15 października umówiła się, by nie kooptować pojedynczych uznanych prawników do ciała zainfekowanego służalczością wobec partyjnej centrali z ulicy Nowogrodzkiej. Byłyby to bowiem głosy wołających na puszczy, bez żadnego wpływu na decyzje Trybunału... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o tym "kto, z kim i dlaczego w imię władzy" na łamach tygodnika.