STEFAN PŁONICKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
12 lutego 2026

Walentynkowa drapieżnica

Święto zakochanych jest dobrym pretekstem żeby powalczyć o pełne równouprawnienie kobiet.

 

Wadowice to papież, kremówki, szkolne akademie. Tymczasem pod koniec 2025 r. doszło coś nowego. TVP Kraków informowała, że sprawa dotyczy czternastolatka.

Wadowice Online pisały o podejrzeniu „seksualnego wykorzystania nieletniego” i o tym, że sprawa dotyczy nauczycielki z gminy Wadowice.

Chłopaki nie płaczą

Według ustaleń prokuratury, nauczycielka języka obcego w jednej z placówek w okolicach Wadowic miała dopuścić się wykorzystania seksualnego ucznia poniżej 15. roku życia. Inie chodziło o jednorazowy incydent. Śledczy mówią o relacji rozciągniętej w czasie, trwającej co najmniej kilkanaście miesięcy, a być może dłużej. Zaczęło się od rozmów, pomocy, zainteresowania problemami ucznia. Potem kontakt przeniósł się poza szkołę. To moment, kiedy w literaturze fachowej opisuje się jako fazę przygotowawczą – etap budowania więzi i zależności emocjonalnej. Prokuratura postawiła zarzuty, a sąd zdecydował o dozorze policyjnym, zakazie kontaktu z pokrzywdzonym oraz odsunięciu nauczycielki od wykonywania zawodu. Kobieta nie przyznała się do winy.

Gdy w Polsce słyszysz „wykorzystywanie seksualne dziecka”, w głowie włącza się gotowy obrazek – facet, starszy, brutalny albo podstępny (często w koloratce). Tymczasem tu w roli podejrzanej jest kobieta, do tego nauczycielka. Dlatego część otoczenia nie pyta „co się stało”, tylko „czy na pewno”. Ta sama część, która przy mężczyźnie startuje od „jak go ukarać”. Nawet media mają inaczej. Przy mężczyznach nagłówki lubią słowo „pedofil”.

Przy kobietach częściej pojawiają się konstrukcje miękkie: „relacja”, „kontakt”,„kontrowersje”. A gdy znajdują się cytaty – to często takie, jak w relacjach „Faktu”, gdzie podejrzana mówi: „Mam nadzieję, że zostanę uniewinniona”. W normalnym świecie to są oczywistości, bo każdy ma prawo do obrony, a sąd rozstrzyga. Problem polega na tym, żew polskim świecie prawo do obrony kobiety podejrzanej o czyn seksualny często zamienia się w „prawo do niewiary” w coś takiego... Cały artykuł Stefana Płonickiego o "gwałcicielce-nauczycielce" na łamach tygodnika.