STEFAN PŁONICKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
19 marca 2026

Bezkarny kodeks niemocy

Jest kilka słów dobrze opisujących polski system sprawiedliwości. Wszystkie są wulgarne.

Polska praworządność – a wraz z nią i nasza demokracja – straciły cnotę dwa dni przedpierwszym zaprzysiężeniem Kwaśniewskiego – 21 grudnia 1995 r. Na mównicę sejmową wszedł Andrzej Milczanowski, ówczesny minister spraw wewnętrznych w rządzie Józefa Oleksego, i oskarżył urzędującego premiera o szpiegostwo na rzecz Rosji. Oleksy podał się do dymisji, ale rzecz skomentował w sposób jednoznaczny: „Jeżeli minister oskarża urzędującego premiera, to nie ma wyjścia – albo jeden idzie siedzieć, albo drugi”. Logika nie do podważenia. Tyle że nie u nas.

Oleksy z zarzutów się wybronił, śledztwo umorzono. Milczanowskiemu dopiero w 2002 r.prokuratura postawiła zarzuty. Po kolejnych niemal 10 latach i wszystkich instancjach sądowych zachowanie ministra uznano za czyn „znikomo szkodliwy społecznie” i sprawę oczywiście umorzono. Przez 15 lat jedno udało się ustalić z absolutną pewnością: prawo w Polsce jest pojęciem abstrakcyjnym.

Maile prywatno-państwowe

W czerwcu 2021 r. w internecie zaczęły pojawiać się maile pochodzące ze skrzynki jednego z najważniejszych ludzi w państwie: Michała Dworczyka, człowieka, który był szefem Kancelarii Premiera Morawieckiego. Kimś, kto zarządzał pracą rządu. Problem polegał na tym, że korespondencja, która zaczęła pojawiać się w sieci nie pochodziła z oficjalnych serwerów państwowych, ale z prywatnej skrzynki mailowej. Z miejsca, które w wypadku wysokiego urzędnika państwowego powinno służyć raczej do wysyłania życzeń świątecznych niż do omawiania spraw rządowych. Tymczasem w mailach pojawiały się sprawy poważne. Polityczne strategie. Personalne decyzje. Dyskusje dotyczące działań państwa.

Według polskich służb, operację miał przeprowadzić rosyjski lub białoruski wywiad. Jeśli to prawda, mieliśmy do czynienia kompromitacją bezpieczeństwa państwa, jedną z największych od lat. W normalnym kraju taka sytuacja powinna wywołać natychmiastową reakcję. Prokuratura wszczęła śledztwo, bo jeżeli wysokiej rangi urzędnik państwowy prowadzi sprawy państwowe na prywatnej skrzynce mailowej, to może być problem karny.

Bo polskie prawo przewiduje odpowiedzialność za ujawnienie informacji, które powinny być chronione.Ale mijały miesiące. Potem lata. Maile wciąż krążyły po internecie... Cały artykuł Stefana Płonickiego o "śmiechu z sądowej sali" na łamach tygodnika.