Kiedy naciśnie się spust, nie można zmienić zdania i sprawić, by kula wróciła do lufy. Ale można nie naciskać go ponownie. Trump nacisnął cyngiel karabinu maszynowego i ani myśli zdjąć zeń palca. Mimo że nie wie, po co konkretnie strzela i jak długo chce to robić.
Można było zakończyć po strzale w ajatollaha. Wprawdzie zabijanie cywilnych i religijnych przywódców jest zbrodnią wojenną, lecz świat by to przełknął. Chamenei był brutalnym fanatykiem, miesiąc wcześniej jego ręce znów splamiła krew 30 tys. Irańczyków, którzy tylko chcieli żyć w świeckiej współczesności, a nie w teokratycznym mamrze. Aletrup Chameneiego nie zadowolił Trumpa. 10 dni później bomby i rakiety lecą nadal, zabójcza improwizacja trwa.
Dlaczego teraz? Kiedy to się skończy? – pytają Amerykanie i ludzie na całym globie. Odpowiedzi nie ma. A raczej są wciąż nowe, obnażające wstrząsający brak strategii, koherentnego planu działania. Demokratyczni politycy, dziennikarze, funkcjonariusze wywiadów i zapewne wojskowi osłupieli po pierwszym wyjaśnieniu sekretarza stanu Rubio: „Uderzyliśmy prewencyjnie wiedząc, że Izrael chce pierwszy zaatakować i wtedy Iran zwróci się przeciw nam”. Hę? 340-milionowe supermocarstwo ma zero wpływu na poczynania 8-milionowego kraju, który finansuje, zbroi i zapewnia mu bezkarność? Realizuje jego agresywne pomysły bez krytycznej weryfikacji, rozważenia konsekwencji? Napada kraj, który dwa dni wcześniej zaproponował poważne ustępstwa w kwestii wzbogacania uranu?
Zaraz pojawiły się inne wersje. Według Trumpa to USA wciągnęły Izrael do wojny.Potem jego kolejne wyjaśnienie: cel to „wymiana reżimu”. Anulował je zaraz boss Pentagonu, były prawicowy propagandzista Hegseth: „W tej wojnie nie chodzi o wymianę reżimu”. Portal Axios, cytując trzy źródła, ujawnił prawdziwą inicjację wojny. 23 lutego Netanjahu zadzwonił do Trumpa i podzielił się wywiadowczą wieścią, że Chamenei i jego najbliżsi współpracownicy planują naradę w Teheranie 28 lutego i jest okazja zgładzić ich wszystkich równocześnie. Informatorzy wskazują, że z tego powodu w orędziu o stanie państwa Trump krótko wspomniał tylko o perspektywach dalszych negocjacji – nie chciał, by irański sanhedryn naradę anulował... Cały artykuł Janusza Zawodnego o "pomarańczowym", który - jak widać - jest "ciemny" na łamach tygodnika.