Nastolatki w Polsce mają obecnie średnio 6,5 konta w mediach społecznościowych i spędzają w nich średnio 3 godziny i 23 minuty dziennie. Kto ich wychowuje?
Jeszcze niedawno dzieciom i nastolatkom świat tłumaczyli przede wszystkim rodzice, szkoła, książki. Dziś coraz częściej robią to młodzi ludzie z telefonów, którzy sprzedają w internecie własne ciała, emocje, konflikty, luksus i starannie wyreżyserowane „idealne życie”. Są popularni nie dlatego, że mają coś do powiedzenia, ale dlatego, że umieją przyciągnąć uwagę. A w świecie mediów społecznościowych uwaga jest najcenniejszą walutą. Problem zaczyna się, gdy z tej tandetnej rewii bogactwa, głupoty i pustych emocji powstaje coś więcej niż rozrywka – wzór sukcesu, prestiżu i marzeń o przyszłości.
Ja jestem Fagata, sexy cipka spod Konina*
Najbardziej prymitywna treść w internecie ma się dziś znakomicie. Jej produkcja nie wymaga wiedzy, talentu ani nawet szczególnej pomysłowości. Wystarczy seksowne ciało, skandal (zazwyczaj sztucznie wywołany), wulgarność i umiejętność sprzedania tego np. w opakowaniu „buntowniczej dziewczyny”. Twarz tego zjawiska? Choćby Fagata. Według dostępnych statystyk, jej publiczność w mediach społecznościowych to już ok. 6 mln odbiorców. Za tytułowymi „pośladkami” idzie dziś tłum większy niż populacja niejednego europejskiego państwa.
W filmikach Fagaty nie chodzi o twórczość w dawnym sensie tego słowa. Chodzi o serię prostych bodźców: zdjęcia i nagrania oparte na seksualizacji, ostentacyjnym pokazywaniu luksusu, prowokacji i wulgarności. Fagata nie tylko prowadziła konto na OnlyFans (platformie z treściami dla dorosłych), ale zrobiła z niego element własnej marki – a nawet nagrała utwór pod tytułem „OnlyFans”. Sama publicznie opowiadała też o zarobkach z tej platformy: w rozmowie cytowanej przez media przyznała, że w pierwszym miesiącu było to więcej niż 220 tys. zł, a w innym materiale mówiła, że jest w 0,03 proc. najlepiej zarabiających użytkowników serwisu... Cały artykuł Agnieszki Stefańskiej o tym "co oglądają nasze dzieci" na łamach tygodnika.