Czy z trybunałami europejskimi, czy bez, Polska jest Polską a Polak Polakiem.
Złośliwi mogliby powiedzieć, że Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) stał się u nas czymś w rodzaju zewnętrznego rzecznika sumienia – bo wewnętrzni, odpowiedzialni za to, by państwo działało jak należy, czasem wolą zamknąć oczy, usiąść na dłoniach i udawać, że nic się nie wydarzyło. A dzieje się sporo.
Matka, której państwo kazało czekać
Historia zaczyna się jak tysiące podobnych. L.D. urodziła dziecko w 2006 r. Z jego ojcem była w związku do 2011 r. Rozstali się bez fajerwerków, bez odbierania praw, bezdramatycznego „pozbawia się władzy rodzicielskiej”. Ojciec miał ustalone kontakty.
Państwo uznało, że wszystko jest pod kontrolą. Do marca 2011 r. Wtedy ojciec dziecka po prostu go nie oddał. Od tego momentu zaczęła się wieloletnia wędrówka po sądach.Sprawa toczyła się latami. Kuratorzy pisali sprawozdania. Biegli sporządzali opinie. Sądy wydawały kolejne postanowienia. A dziecko – rosło. Z dala od matki.
Trybunał w Strasburgu nie miał złudzeń co do kontekstu: konflikt między rodzicami był ostry, niechęć obustronna, a zachowanie mężczyzny dalekie od lojalnej współpracy z wymiarem sprawiedliwości. Ojciec nie zawsze stosował się do orzeczeń, robił to wybiórczo, czasem wcale. Ale – i to jest kluczowe – to nie on miał narzędzia przymusu. Tonie on dysponował policją i aparatem państwa. Polska, broniąc się przed Trybunałem, mogła uznać jedno: nie byliśmy bezczynni. I formalnie to prawda. Coś się działo. Toczyły się postępowania. Zapadały decyzje. Wydawano orzeczenia. Problem w tym, że – jak zauważył ETPC – to wciąż było za mało. Bo art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie wymaga od państwa, by coś robiło. Wymaga, by robiło skutecznie. Nakłada pozytywny obowiązek realnej ochrony życia rodzinnego, a nie tylko jego administracyjnego symulowania.
Dziecko, które miało wrócić przyzwyczajało się do nowej rzeczywistości. Relacja z matką ulegała erozji. A w 2019 r., po ośmiu latach od zatrzymania dziecka przez ojca, Sąd Rejonowy w Zduńskiej Woli wydał prawomocne orzeczenie pozbawiające L.D. prawa do opieki. Państwo nie tylko nie naprawiło skutków pierwotnego naruszenia. Ono je usankcjonowało. Trybunał 13 lutego 2025 r. uznał pogwałcenie art. 8: państwo nie zrobiło prawie nic... Cały artykuł Stefana Płonickiego o systemie, który "pożera i wypluwa" na łamach tygodnika.