Dźwiękoszczelne konfesjonały, różańce dla głodującej Afryki, kalendarze biurkowe przybliżające do Boga, obrazkowa misja po domach, ofiara za przyjaźń z Maryją, płatna obrona „wartości chrześcijańskich”. „Religijne” zbiórki pieniędzy to czysty zysk. A zarobić chce każdy…
Parafialne zbiórki pieniędzy na opłaty za kościelne media, remonty, renowacje czy zakup złotych ornatów nikogo już nie dziwią. Nie da się tego sprawdzić, ale szacuje się, że roczne przychody Kościoła kat. z tacy i innych „dobrowolnych” datków wiernych opiewają nie na miliony, ale miliardy złotych. Samo świętopietrze – zbierane w kościołach tylko przez jeden dzień w roku – to zysk rzędu 58 mln euro (2024 r.). Nic więc dziwnego, że „ludzie Kościoła” chętnie z tego korzystają, wymyślając nawet najbardziej naciągane„intencje”.
Religijny biznes
Jak powiedział ks. Trybus z filmu „Kler” (2018) Wojciecha Smarzowskiego, „chodzi o to, żeby zbierać, a nie zebrać i skończyć zbieranie” – tak w kościołach zbiera się ciągle i na wszystko. Diakonia Misyjna Ruchu Światło-Życie archidiecezji krakowskiej regularnie organizuje akcje, w ramach których pozyskuje pieniądze na różańce dla… mieszkańców Kenii i Tanzanii. Takich akcji jak „Misja Różaniec” czy „Klucz dla Afryki” i obecnie, i w przeszłości były dziesiątki. Wygląda na to, iż darczyńcom nie przeszkadza fakt, że mieszkańcy najbiedniejszych krajów świata bardziej potrzebują żywności i leków niż różańców.
Ludzie dają, to trzeba brać. Idąc tym tropem suspendowany ksiądz archidiecezji krakowskiej Piotr Natanek, tylko do lata 2025 r. uzbierał ok. 1,2 mln zł na… „Lądowisko dla Maryi”. Choć w tym wypadku nikogo nie zdziwiłoby, że ksiądz czeka aż Maryja wyląduje u niego śmigłowcem, to lądowisko ma być częścią centrum pielgrzymkowego, które duchowny tworzy mimo braku poparcia władz Kościoła. Są też bardziej realne zbiórki: 200 tys. zł na wykonane z brązu drzwi do kościoła NSPJ w Tomaszowie Lubelskim czy 30 tys.zł na dźwiękoszczelny konfesjonał dla parafii św. Rocha w Poznaniu. Choć ceny tych fanaberii są znane, nie jest możliwe zweryfikowanie, ile w kopertach przekazali na ten cel wierni. Raj na ziemi zaczyna się wtedy, kiedy kosztu „celu” zbiórki nie da się określić... Cały artykuł Katarzyny Wilk-Wojtczak o robieniu ciężkiego szmalu "z Maryją na ustach i plakatach" na łamach tygodnika.