STEFAN PŁONICKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
23 kwietnia 2026

System karania ofiar

Państwo polskie zmusza ludzi do niewolnictwa i jeszcze się tym chwali.

Polska Straż Graniczna nie nosi okularów przeciwsłonecznych, nie jeździ czarnymi SUV-ami bez tablic i nie buduje medialnego mitu rodem z amerykańskiej ICE. Jeśli ktoś sądzi, że działa łagodniej, to najpewniej nigdy nie zajrzał w statystyki ani nie porozmawiał z tymi, którzy dostali decyzję o opuszczeniu kraju natychmiast.

Zbrodnia to niesłychana

Zacznijmy od liczb, bo państwo lubi się nimi posługiwać jako argumentem ostatecznym.

Według danych Straży Granicznej (SG), tylko w ostatnich miesiącach liczba decyzji zobowiązujących cudzoziemców do powrotu liczona jest w tysiącach, a same deportacje – w setkach miesięcznie. „Mamy do czynienia z intensyfikacją działań” – przyznają funkcjonariusze, a wykresy pokazują wyraźny wzrost, który nie jest przypadkiem, lecz polityką. W jednym z raportów mowa jest niemal o stu cudzoziemcach, którzy w krótkim czasie usłyszeli nakaz opuszczenia Polski, często z rygorem natychmiastowej wykonalności, czyli bez komfortu odwoływania się. To już nie są jednostkowe historie, tylko system, który działa według prostego schematu: kontrola, zatrzymanie, decyzja, deportacja. A po drodze – katalog powodów brzmiący niewinnie dopóki nie zobaczy się jego zastosowania w praktyce. „Zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego”,„naruszenie porządku publicznego”, „nielegalny pobyt”, „praca bez zezwolenia”.

Polska Straż Graniczna nie prowadzi widowiskowych konferencji prasowych na tle samolotów deportacyjnych, nie publikuje dramatycznych nagrań z zatrzymań o świcie i nie buduje wokół siebie mitu twardej formacji rodem z amerykańskiej popkultury, ale jeśli ktoś zajrzy do liczb to zrozumie, że to co jeszcze kilka lat temu było dodatkiem do polityki migracyjnej, dziś stało się jednym z jej głównych narzędzi. Bo tylko w 2025 r. wydano ponad 18 tys. decyzji zobowiązujących cudzoziemców do powrotu, co oznacza wzrost o kilka tysięcy względem lat wcześniejszych, kiedy liczby oscylowały w granicach 12-14 tys.

Jeszcze bardziej wymowne są dane dotyczące faktycznych deportacji. Tych było kilka tysięcy, a dynamika wzrostu sięgała kilkudziesięciu procent rok do roku... Cały artykuł Stefana Płonickiego o "niewolnictwie w polskim wydaniu" na łamach tygodnika.