ANDRZEJ GERLACH

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
12 lutego 2026

Cwane Krakowskie Rysie

Od dawna obecny metropolita krakowski był postrzegany jako główny reformator Kościoła w Polsce.

Nominacja do Krakowa kard. Grzegorza Rysia – po wielu koszmarnych latach rządów jego poprzednika abp. Marka Jędraszewskiego – była wręcz owacyjnie przyjęta przez tysiące mieszkańców archidiecezji krakowskiej. Nowemu metropolicie kibicowali również wierni w całym kraju, a nawet osoby niewierzące. Jego uroczysty ingres do Archikatedry Królewskiej na Wawelu był wydarzeniem niemal na miarę narodową (czyt. str. 7). Sam brałem w nim udział.

Jednym z niezwykle istotnych posunięć, na jakie czekali zarówno badacze Kościoła, jak i zwykli obywatele, była zapowiedź otwarcia archiwów archidiecezji. Tym bardziej, że w ostatnich latach, decyzją byłego metropolity krakowskiego, były zamknięte. Do formalnego udostępnienia niezwykle cennych zbiorów, które gromadzone są od XIV w., doszło w dniu 62. rocznicy urodzin księdza kardynała. Ale ta zbieżność, niestety, nie napawa mnie radością i nie motywuje do złożenia jubilatowi życzeń.

Nowe zasady

Nie mogłem uwierzyć, gdy usłyszałem z ust nowo mianowanego dyrektora archiwum archidiecezji krakowskiej, na jakich zasadach będą od teraz udostępniane dokumenty tego jednego z najcenniejszych dla naszej historii archiwów w kraju. Tym bardziej że słowa te padły w czasie burzliwych debat na temat: seksualnego wykorzystywania dzieci przez duchowieństwo, roli byłego metropolity krakowskiego, następnie papieża i świętego Kościoła rzymskokatolickiego Jana Pawła II w świadomym tuszowaniu tego kompromitującego zjawiska i innych skandali obyczajowych z udziałem krakowskiego kleru, a nawet krakowskich hierarchów; najczęściej jego nominatów.

Od pewnego czasu kard. Grzegorz Ryś, jeszcze jako metropolita łódzki, i co ważne, wbrew niemal całemu episkopatowi, stworzył sobie wizerunek wyjątkowego hierarchy, który nie bał się otworzyć archiwów archidiecezji łódzkiej, także do badań zjawiska pedofilii. Pamiętamy, z jakim entuzjazmem spotkała się ta decyzja w środowisku wiernych, dziennikarzy i badaczy dziejów łódzkiego Kościoła i z jaką wręcz nienawiścią reagowali na nią inni polscy biskupi. Tylko kardynalski biret i sympatia nowego papieża Leona XIV ratowały go przed ich jawnymi atakami... Cały artykuł Andrzeja Gerlacha o "Rysiu, który mości sobie posłanko pod Wawelem" na łamach tygodnika.