„Patrioci” grzmią o spisku międzynarodowych środowisk syjonistycznych i znieważeniu narodu polskiego oraz majestatu prezydenta RP. A może Żydzi mają już dosyć kumpla nazistowskich kryminalistów, który domaga się od Niemców pieniędzy za wymordowanie 3 milionów ich pobratymców?
„Prezydent przyjechał na teren byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau, żeby oddać hołd ofiarom Holokaustu w ten dzień. I zupełnie nie zrozumiałe, zaskakujące, skandaliczne jest to, że nie został powitany, tym samym jakby jego obecność była niepotrzebna. Tak można byłoby odnieść takie wrażenie” – pieklił się Wojciech Kolarski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.
Co prawda organizatorzy uroczystości 81. rocznicy wyzwolenia Auschwitz tłumaczyli, że zgodnie z przyjętą formułą powitania gości nie miały charakteru protokolarnego, witano tylko poszczególne grupy uczestników, z nazwiska nie wymieniając nikogo, ale to nie przekonało Kolarskiego.
Prawdziwek i farbowane lisy
Być może to tylko wymówka, a rzeczywisty powód takiego potraktowania prezydenta RP był inny. Według jednej z lansowanych wersji, środowiska żydowskie poczuły się urażone tym, że Nawrocki zerwał z tradycją zapoczątkowaną przez Lecha Kaczyńskiego i olał ciepłym sikiem Chanukę – jak to finezyjnie ujął – „ze względu na osobiste przywiązanie do wartości chrześcijańskich”. Tak jakby jego poprzednicy na prezydenckim tronie Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski i Andrzej Duda byli farbowanymi wyznawcami Jezusa Chrystusa.
Chyba rzeczywiście Nawrocki wierzy w to, że prawdziwe nazwisko Kaczyńskich (wedle teorii spiskowych) to Kalkstein, a Lech Kaczyński (jak powiedział Tadeusz Rydzyk) „to oszust ulegający lobby żydowskiemu”. Jak wiadomo, prezydentowe Anna Komorowska i Agata Kornhauser-Duda to Żydówki. Nawet „Długopis”, zadeklarowany katolik, podał w wątpliwość czystość swojej krwi mówiąc, iż możliwe jest, że ma żydowskich przodków… Cały artykuł Andrzeja Sikorskiego o "spisku i znieważeniu" Karola Nawrockiego na łamach tygodnika.