Karol Nawrocki kontynuuje próby rozpychania się w systemie politycznym, ale też szuka sposobów powstrzymania spadających notowań. Pierwsze półrocze prezydentury upływa pod znakiem braku skuteczności.
Właśnie dziś, co do dnia, mija sześć miesięcy od objęcia urzędu przez „kandydata obywatelskiego” wystawionego przez Prawo i Sprawiedliwość, choć sympatyzującego raczej z Konfederacją, Grzegorzem Braunem i hajlującymi kibolami (czyt. str. 3). Nieznany szerzej Nawrocki wszedł do poważnej polityki z impetem. Zasypał Sejm inicjatywami legislacyjnymi, nieodpowiedzialnie kosztownymi dla finansów państwa. W ciągu pierwszych dwóch tygodni pracy zawetował więcej ustaw niż jeden z jego poprzedników przez całą kadencję. Zwołał Radę Gabinetową. Parę razy wybrał się na spotkania z wiwatującymi tłumami zwolenników, najczęściej w miasteczkach i wsiach tzw. Polski B. W spektakularny sposób przejął faktyczne zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi. Z narady online przywódców europejskich z Donaldem Trumpem (przed szczytem na Alasce)wypchnął premiera i zajął jego miejsce, a wkrótce potem udał się na spotkanie z amerykańskim prezydentem w Białym Domu.
Początek imponujący, ale z czasem okazało się, że to tylko PR-owe działania na pokaz.Ofensywa legislacyjna utknęła w martwym punkcie, zwłaszcza po zmianie na fotelu marszałka Sejmu i zapowiedzianym przez Włodzimierza Czarzastego „wecie marszałkowskim”. Nadmiar wet zaczął dokuczać – nie tylko rządowi, ale generalnie obywatelom. Nawrocki zaczął uchodzić za pieniacza blokującego przepisy prawa bez ładu i składu. Rada Gabinetowa odbyła się tylko raz, bo prezydent i jego kanceliści wypadli słabo na tle dobrze przygotowanych i siłą rzeczy znających się na powierzonej im materii ministrów Tuska. Podróże na wieś i do miasteczek ustały. Na forum międzynarodowym głowa polskiego państwa poruszała się niezdarnie i bez jakichkolwiek efektów – nawet w relacjach z ideowymi pobratymcami, np. z Trumpem czy włoską premier Giorgią Meloni... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o "Karolu, który nie potrafi zrozumieć, że ma już swoje miejsce w szeregu" na łamach tygodnika.