JAKUB JABŁOŃSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
08 stycznia 2026

Rok 2026 w polityce

Co musiałoby się zdarzyć, byśmy za dwanaście miesięcy uznali ten rok za udany?

Mowa oczywiście o tym, co realnie może się zdarzyć, nie o nieujarzmionych nadziejach lub fantasmagoriach. Z góry bowiem wiadomo, że na przykład „wojna na górze” będzie trwała w najlepsze, nie dojdzie do żadnego narodowego pojednania i zgodnej pracy prawicy, lewicy i centrum dla wspólnego dobra. Wręcz odwrotnie: Karol Nawrocki z

Jarosławem Kaczyńskim i (zwłaszcza) Sławomirem Cenckiewiczem będą chcieli „dopaść Tuska”, a premier, ręka w rękę z marszałkiem Czarzastym, będą podcinać skrzydła prezydentowi. Rów wykopany między zwaśnionymi stronnictwami jest tak szeroki i głęboki, że przeskoczyć go w którąkolwiek stronę niepodobna. Zresztą nikt nie ma na to najmniejszej ochoty, nawet w obliczu czającej się za progiem ewentualnej wojny.

Wahadło politycznych nastrojów będzie nadal przesuwać się na prawo, i to w stronę skrajnej, radykalnej prawicy. To duży problem dla osób o poglądach prodemokratycznych i proeuropejskich (i ich politycznych reprezentantów), ale stratne na tym będzie głównie Prawo i Sprawiedliwość. Koalicja Obywatelska pozostanie wyraźnym liderem sondaży. Napewno nie będzie przyspieszonych wyborów, ale partie będą się już organizować pod ich kątem (odbędą się w 2027 r.). Jeszcze nie będziemy wiedzieli, jakie koalicyjne komitety wyborcze powstaną, a które z mniejszych ugrupować zaryzykuje samodzielny start i ewentualne wypadnięcie z polityki na dobre. To się zacznie klarować kilka miesięcy przed elekcją.

Za granicą, w polityce międzynarodowej, nadal szaleć będzie Donald Trump. Zaskoczył wszystkich już drugiego (!) dnia tego roku – interwencją w Wenezueli – i na pewno nie jest to jego ostatnie słowo. W tych okolicznościach osobiście uznam rok 2026 za udany, jeśli w jego trakcie wydarzy się pięć następujących faktów:

Ukraina nie wywiesi białej flagi

Oczywiście, dobrze by było, gdyby nad Dnieprem ucichły działa i przestały latać drony i rakiety. Jednak zakończenie konfliktu na warunkach Putina i Trumpa powinno nam się śnić po nocach jako najgorszy koszmar. Oznaczałoby to permanentne zagrożenie dla naszej – środkowej – części kontynentu, ogromne wydatki na obronność, lęki i niepokoje... Cały artykuł Jakuba Jabłońskiego o tym co nas czeka (złego) w 2026 roku na łamach tygodnika.