O seksualności, Kościele, przyczynach aborcji i granicach wolności w kraju, w którym strach stał się narzędziem polityki, z dr. Maciejem Jędrzejką, specjalistą w dziedzinie ginekologii i położnictwa, rozmawia Agnieszka Stefańska.
Dr Maciej Jędrzejko: Wychowałem się w tradycyjnej, religijnej rodzinie. Przez wiele lat byłem człowiekiem wierzącym i życzliwym wobec Kościoła, który pełnił u nas funkcję moralnego drogowskazu. Dopiero jako dorosły zobaczyłem, że Kościół, którego uczono mnie w dzieciństwie, niemal nie istnieje w przestrzeni publicznej. Zastąpiła go instytucja coraz bardziej zideologizowana, definiująca człowieka nie przez jego godność, lecz stopień podporządkowania. Najwyraźniej widać to w sferze seksualności. Kościół wie, że ten, kto kontroluje seksualność, kontroluje sumienie. Dlatego właśnie mówię, że Kościół stoi na seksie – nie w sensie moralnym, lecz socjologicznym: to fundament jego realnego wpływu.
Agnieszka Stefańska: W tym roku minęło 57 lat od ogłoszenia przez papieża Pawła VI encykliki Humanae vitae, która zakazała wszelkich form sztucznej antykoncepcji.Czy jej konsekwencje są, według pana, nadal widoczne?
Tak – i to bardzo. Humanae vitae utrwaliła stanowisko Kościoła na dekady, a jednocześnie powstała w momencie prawdziwej rewolucji społecznej. W latach sześćdziesiątych pojawiła się tabletka antykoncepcyjna i po raz pierwszy w historii kobieta mogła bezpiecznie oddzielić seks od macierzyństwa. To zmieniło strukturę społeczną na całym świecie. Co interesujące, poprzedzająca encyklikę watykańska komisja teologów, lekarzy i małżeństw świeckich (Komisja dla Studium Problemów Rodziny, Populacji i Urodzin – przyp. red.) rekomendowała liberalizację podejścia do spraw antykoncepcji. Jednak Paweł VI tę rekomendację odrzucił i stworzył doktrynę, która przez pół wieku determinowała życie kobiet w krajach katolickich... Cała rozmowa Agnieszki Stefańskiej o "upadku kolosa pod ciężarem własnej obłudy" na łamach tygodnika.