W czerwcu prezes Jarosław Kaczyński skończy 77 lat. W polskiej tradycji te dwie siódemki, przypominające kształtem bliźniacze kosy, symbolizują czyhającą śmierć lub inne wielkie niebezpieczeństwo.
Prezesa Kaczyńskiego wielokrotnie już składano do grobu, zwłaszcza politycznego.Zawsze jednak pogłoski o jego śmierci okazywały się przesadzone. Dziś prezes jest najstarszym w Polsce liderem politycznym. Jego najpoważniejszy konkurent Donald Tusk jest o osiem lat młodszy. W PiS też już otaczają prezesa politycy młodsi. Inni mentalnie od niego i kulturowo. Jedynie jego przyboczny, wierny jak pies, poseł Ryszard Terlecki młodszy jest od prezesa o kilka miesięcy. Nad nim też wiszą te dwie kosy.Kiedy w Polsce mówimy „PiS”, to od razu myślimy: prezes Kaczyński.
Kiedy ktoś wymówi „prezes Kaczyński”, od razu myślimy o PiS. I tak już pewnie zostanie, bo prezes i jego partia wryły się w polską historię.
Wątpiących w to odsyłam do książki „ Good change” wydanej niedawno przez Stanford University Press. Napisanej przez dwóch obcokrajowców. Pierwszy to Stanley Bill, profesor studiów polskich na Uniwersytecie Cambridge. Drugim jest Ben Stanley.Brytyjczyk, profesor warszawskiego Uniwersytetu SWPS, gdzie bada systemy polityczne i zjawiska populizmu w Europie Środkowo-Wschodniej.
Według nich, patrzących z globalnej perspektywy, PiS jest pionierską partią, która „była wstanie połączyć redystrybucję z konserwatywną polityką kulturalną, tworząc prawicowo-lewicową mieszankę w poprzek tradycyjnych podziałów politycznych prawica-lewica”.Stała się partią konserwatywną, narodową, patriotyczną i socjalistyczną jednocześnie.Zauważają też, że „podobne kombinacje pojawiały się później w bardziej zawężonej formie w kampanii Trumpa z 2016 roku z jego krytyką globalizacji czy Borisa Johnsona z 2019 roku z obietnicą wyrównywania nierówności regionalnych w Wielkiej Brytanii i dokończenia brexitu”.
Przez lata Polacy żyli w przeświadczeniu, że są „papugą” innych narodów. Nie tworzą własnych rozwiązań, tylko małpują, jak te papugi, dokonania innych. Bezmyślnie w dodatku, bez uwzględniania polskiej specyfiki. A tu proszę, sami nie wiedzieliśmy, co posiadamy. Okazuje się, że to prezydent USA i premier Wielkiej Brytanii pilnie podpatrywali działania prezesa Kaczyńskiego, aby skopiować je u siebie... Cały felieton redaktora Piotra Gadzinowskiego na łamach tygodnika.