PIOTR GADZINOWSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
15 października 2026

Bolesław Wielki Pokręcony

Hardkorowo uczciły 83. urodziny Lecha Wałęsy elity medialne PiS.

Na przyjęcie urodzinowe wysłały ekipę telewizji jednego z braci Karnowskich. W posiadanym przez drugiego brata Karnowskiego tygodniku „Sieci” przygotowały cykl publikacji plugawiących Wałęsę.

Desant telewizji Karnowskiego został odparty przez rodzinę Wałęsów, zanim dziennikarscy prowokatorzy wdarli się między wódkę i zakąskę. Cykl publikacji przypominający, że Lech Wałęsa cwaniakiem jest, a był agentem Służby Bezpieczeństwa, opinią publiczną nie wstrząsnął. A przynajmniej kilku czytelnikom zrobiło się zwyczajnie przykro. Wśród nich byłem ja.

Lech Wałęsa przez kilkanaście lat codziennie witał mnie przychodzącego do pracy. W tygodniku „Nie”, który przez pięć lat, co tydzień, kolektywnie plugawił go jako przewodniczącego NSZZ „Solidarność”, a potem prezydenta RP. Dla chronologicznego porządku przypomnę, że czas intensywnego plugawienia Wałęsy to lata 1990-95. Kiedy chciał i został prezydentem RP.

Figura witająca w redakcji „Nie” mnie i wszystkich innych przychodzących, to lata po sierpniu 1996 r. Wtedy, reprezentując tygodnik „Nie”, wraz z Markiem Barańskim przywieźliśmy woskowy odlew Lecha Wałęsy z Danii. Wcześniej, w 1993 r., wystawiono gow kopenhaskim Gabinecie Figur Woskowych w parku Tivoli. Stał tam z innymi woskowymi znanymi i zasłużonymi postaciami tego świata.

Ale kiedy Wałęsa kolejne wybory prezydenckie przegrał, a wcześniej wnerwił swymi wypowiedziami o prawach kobiet i środowiskach LGBT skandynawskich liberałów, to przenieśli jego wizerunek do magazynu. Wtedy wykupiliśmy Lecha z luterskiej niewoli. Za tysiąc dolarów USD i flaszkę polskiej wódki. I sprowadziliśmy go samolotem rejsowym. Za bilet dla wiolonczeli.

Historia zatacza koło

Z dziejowej już perspektywy stwierdzić mogę, że tych pięć lat plugawienia prezydenta Lecha Wałęsę, to były dobre lata. W sensie zawodowym, bo cotygodniowe drwiny z urzędującego prezydenta wymagały ciągle nowych pomysłów intelektualnych i formalnych... Cały felieton redaktora Piotra Gadzinowskiego na łamach tygodnika.