PIOTR GADZINOWSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
19 marca 2026

Tłusta góra

Pamiętacie scenę z filmu „Miś”? Notoryczny oszust Ryszard Ochódzki wpycha się do kolejki, uzasadniając, że właśnie urodziło mu się dziecko. Pytany o wagę noworodka, bezmyślnie rzuca, że syn waży 12 kilogramów. Stojący za nim lekarz pediatra kwituje to stwierdzeniem: „Słuszną linię ma nasza władza”.

 

Młodszym Czytelnikom, wychowanym jedynie na internecie, wyjaśniam, że była to kpina twórców filmu z nachalnej „propagandy sukcesu” krzewionej wówczas w PRL. Ostatnio przeprowadzone badania alarmują. Co trzeci polski ośmiolatek waży za dużo. Można by, nawiązując do humoru filmów Barei, stwierdzić, że to kolejny dowód sukcesów III Rzeczypospolitej i elit nią rządzących. Namacalne potwierdzenie polskich aspiracji do grupy G20, zrzeszającej największe gospodarki świata.

Tak naprawdę to fatalna prognoza. Za kilkanaście lat jedna trzecia polskiego społeczeństwa będzie aspirowała do grona osób przewlekle chorych. Jedna trzecia obywateli naszego państwa będzie niebawem miała „kartę stałego klienta” placówek służby zdrowia i ośrodków rehabilitacji zdrowotnej.

Ponieważ otyłość dotyczy już wszystkich, to zapewne będziemy mieli też licznych otyłych lekarzy i rehabilitantów. Problem otyłości od niedawna jest obecny na poważnie w polskiej debacie publicznej. Wcześniej był niezauważany, lekceważony, skrywany nawet. Jesteśmy społeczeństwem świeżo zurbanizowanym. Nasi wiejscy rodzice, dziadkowie bywali notorycznie głodni. Częściej nie dojadali niż popuszczali pasa po wyżerkach. Zdarzała się tam opuchlizna wywołana głodowym, przednówkowym jedzeniem, a nie dzisiejszą, wymyśloną dla konsumentów „kuchnią chłopską”. Kanonadą kiełbasy i smalcu.

W bliskich mi społecznościach azjatyckich człowiek gruby był synonimem dostatku i mądrości. Radosny, pulchny na brzuchu figurkowy Budda, to symbol i ukoronowanie udanego żywota.

W środowiskach miejskich, wśród nowej polskiej inteligencji otyłość rosła wraz z awansem zawodowo-politycznym. Zwłaszcza wśród kadry partyjnej, inżynierskiej, menedżerskiej.

Wśród inteligencji humanistycznej dalej pokutował typ „chudego literata”... Cały felieton redaktora Piotra Gadzinowskiego na łamach tygodnika.