PIOTR GADZINOWSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
20 sierpnia 2026

Jak zdać na patriotę

Dzieci wracają do szkoły, a tam czyhać będą na nie nowe przedmioty.

A także stare, ale unowocześnione. Politycy Nowej Lewicy zamierzają wprowadzić, a ściślej przywrócić praktyczny wymiar przedmiotowi, nauczanemu teraz jako technika lub zajęcia praktyczno-techniczne. Chcą, aby wszyscy uczniowie, bez podziału na płcie, mogli uczyć się nie tylko obsługi komputerów i zakazywanych im smartfonów, ale też innych, często już zapomnianych czynności. Takich jak wbijanie gwoździ, wiercenie dziur, a nawet szycie. Przy pomocy prawdziwego młotka, wiertarki, maszyny do szycia. Nawet, coraz częściej znanej jedynie z bajek, igły! Będą młodzi uczyć się tego w realu, a nie podczas gier komputerowych, przy użyciu jedynie konsoli, komputerów i ekranów.

Bywają jeszcze bardziej radykalne propozycje. Aby absolwenci polskich szkół średniego szczebla zostali wcześniej przeszkoleni także z gotowania. Nie tylko zalewania wrzątkiem zupek instant. Także obierania ziemniaków, przygotowywania i wałkowania ciasta, lepienia pierogów, pieczenia ciast i innych wypieków. Mycia garnków i patelni! A nawet rozpalania ogniska, z wykorzystywaniem prawdziwego drewna i za pomocą tradycyjnych zapałek. Aleta ostatnia czynność może też być nauczana na lekcjach planowanego, rozszerzonego wychowania obronnego.

Polak potrafi

Szycia za pomocą igły nauczono mnie jeszcze w XX wieku w Szkole Podstawowej nr 35 w świętej Częstochowie.

Dwa lata temu podczas prestiżowej światowej konferencji w chińskim Chengdu pękły mi spodnie. Na nogawce wzdłuż szwu. Katastrofa! Miałem zaplanowane tam wystąpienie w panelu, na scenie niestety. Nawet gdybym założył nogę na nogę, nie ukryłbym tego defektu. Zmiana spodni nie wchodziła w grę, bo mój hotel był położony daleko, a dojazd tam totalnie, jak to w Chinach często bywa, zakorkowany.

Chińscy organizatorzy konferencji szybko powołali sztab antykryzysowy. Po kilkunastu minutach znaleźli w gmachu Kongresu tradycyjną igłę z nitką. Gorzej było z osobą potrafiącą jej użyć. Nikt z grona kilkudziesięciu młodych wolontariuszy opiekujących się zagranicznymi delegacjami nie znał tej sztuki. W efekcie intensywnych poszukiwań zidentyfikowano panią sprzątaczkę, która ponoć to potrafiła. Rozpoczęły się jejposzukiwania w gigantycznym, jak to zwykle w Chinach bywa, Centrum Konferencyjnym... Cały felieton redaktora Piotra Gadzinowskiego na łamach tygodnika.