Zaskoczyło mnie ostatnio pytanie o ZSRR. Czy byłem tam kiedyś, co mi się nie podobało? Czy ZSRR jeszcze pamiętam?
Pytał niespodziewanie poznany Rosjanin, gatunek ludzki rzadko ostatnio występujący w Warszawie. Chwilę o tym pogadaliśmy, skupiając się na różnicach życia w Polsce Ludowej i ZSRR. Niedosyt rozmowy pozostał.
„Armia radziecka z tobą od dziecka” – taką rymowanką wróciłem potem do mego dzieciństwa za Gomułki. Spędzonego w świętym mieście Częstochowie. Armię radziecką widywałem tam często. Na pomnikach ku czci wyzwolenia miasta spod niemieckiej okupacji w styczniu 1945 r.
Starszy, jeszcze z 1946 r., ustawiony na Placu Nowotki, teraz znów Daszyńskiego.Tradycyjny w formie i treści. Nijaki. W czasach mego dzieciństwa nie budził już emocji. Byłtaki niezauważalny. Jego przeciwieństwem był pomnik stojący na centralnym dla miasta Placu Biegańskiego. Autorstwa świetnego rzeźbiarza Mariana Koniecznego. Przedstawiał dynamiczną postać krasnoarmiejca trzymającego gałązkę oliwną w podniesionej dłoni.Umieszczono go na górującym nad placem postumencie, pomiędzy kościołem św. Jakuba, pierwotnie wybudowanym jako cerkiew w czasie rosyjskiego zaboru, a ówczesną siedzibą władz miejskich, czyli prezydium miejskiej rady narodowej.
Szybko ów żołnierz został przez Częstochowian ochrzczony pieszczotliwym imieniem Iwana. I dorobił się wiersza: „Stoi Iwan stoi, na wysokim słupie. Kościół ma przed sobą, a prezydium w dupie”.
Oba pomniki zostały po 1990 r. usunięte. Na Placu Daszyńskiego miejsce po Armii Czerwonej zajął pomnik papieża JPII bezradnie stojącego obok gigantycznego, przewróconego krzyża katolickiego. Symbolizującego teraz postępującą laicyzację Polski i miasta Częstochowy. Miejsce po Iwanie zajął marszałek Piłsudskiego. Na niskim cokole.
Nijaki.
Szkoda mi tamtego dynamicznego Iwana. Można było go przecież przeinterpretować...Cały felieton redaktora Piotra Gadzinowskiego na łamach tygodnika.