PIOTR GADZINOWSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
23 kwietnia 2026

Bóg zstąpił z internetu

O tym, jak ciężko było Jezusowi, każdy użytkownik internetu już wie. Nie wszyscy jeszcze mają świadomość, że w internetowej rzeczywistości aż roi się od kandydatów na nowego Chrystusa.

W dawnej erze, tej przedinternetowej, mówiło się, że każdy żołnierz nosi w plecaku marszałkowską buławę. A polski żołnierz nosił jeszcze serce, które „z młodej piersi się wyrwało”, i zobowiązanie, że „dziewczynie nie skłamie”.

Ale teraz żyjemy w rzeczywistości realnej totalnie wymieszanej z internetową. Kiedy każdy nosi krzyż chrystusowy w bagażu podręcznym. „Zostałeś zdradzony, aresztowany i fałszywie oskarżony. To scenariusz znajomy, który ukazał nam nasz Pan i Zbawca” – rzekła do prezydenta Donalda Trumpa pani Paula White-Cain podczas wielkanocnego spotkania w Białym Domu. Czyli w realu. Wtedy to porównała Donalda Trumpa do Jezusa Chrystusa po raz pierwszy. Na koniec wezwała prezydenta do boju, tu na ziemi: „Ze względu na jego zwycięstwo i Ty będziesz zwyciężał we wszystkim, do czego przyłożysz ręce”.

Paula White-Cain jest pastorem kościoła StoryLife wspólnoty Ducha Świętego. W każdą niedzielę głosi słowo boże, jest bardzo popularna w mediach elektronicznych. Jest też ekspertką nauk biblijnych. Lansuje w USA interpretacje Biblii w duchu „teologii sukcesu”,co nie podoba się tam, i w Europie, chrześcijanom bardziej tradycyjnym ewangelicznie.

Inni amerykańscy chrześcijanie zazdroszczą jej, że prezydent Trump powołał ją na przewodniczącą ustanowionego w tym roku Biura ds. Wiary w Białym Domu. Choć zazdrość nie jest ewangeliczną cnotą.

Podczas tego wielkanocnego spotkania obecny był też bp Robert Barron, jeden z najbardziej znanych hierarchów katolickich, wspierający trumpowską administrację i nieukrywający swoich konserwatywnych poglądów. Zaaprobował on porównanie prezydenta USA do Chrystusa. Za to spotkała go krytyka ze strony katolików nietrumpowskich.

Kiedy jedna osoba mówi ci, że jesteś nietrzeźwy, możesz uznać to za błąd w postrzeganiu.Kiedy taką opinię wyraża grono osób, warto iść i przespać się. Podobnie jest, kiedy jawisz się innym jako nowe wcielenie Chrystusa. Jeśli słyszysz pojedyncze „O Jezu!”, możesz przejść nad tym do porządku dziennego. Co innego, kiedy jawisz się Chrystusem grupie osób. Znawcom tematu. Wtedy nawet niewierzący może w swą chrystusowość uwierzyć... Cały felieton redaktora Piotra Gadzinowskiego na łamach tygodnika.