Przynajmniej jedna piąta ludności naszego świata rozpoczyna teraz swój nowy rok.Ten będzie rokiem Konia. W jego najbardziej aktywnej, bo ognistej, wersji.
Koń to jedno z dwunastu symbolicznych zwierząt azjatyckiego kalendarza. Wedle chińskiej legendy, Nefrytowy Cesarz, władca Niebios, postanowił uporządkować ziemski czas i stworzyć kalendarz. Ogłosił wielki wyścig dla wszystkich zwierząt. Pierwszych dwanaście, które przepłyną szeroką rzekę i dotrą do jego pałacu, otrzyma zaszczytne miejsce w cyklu zodiakalnym. Będzie patronować kolejnym latom.
Każde z tych zwycięskich zwierząt ma swe symboliczne cechy. Prognozują one charakter nadchodzącego roku. Jednocześnie azjatyckie – bo chiński cykl kalendarzowy został adaptowany przez inne narody Azji Południowo-Wschodniej – horoskopy radzą, jak mamy się zachować w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Jak prowadzić biznes, żyć z rodziną, reagować na życie uczuciowe.
W przeciwieństwie do europejskich, pełnych sentymentalizmu i sprzyjającego depresjom smrodu dydaktyczno-moralnego, azjatyckie horoskopy zwykle są zbiorami praktycznych porad. Podpowiadającymi, jak żyć w danym roku. To sprawia, że europejskie horoskopy sprzyjają postawom pasywnym, kreują ludzi czekających na to, co los im przyniesie.Azjatyckie przedstawiają nadchodzące zagrożenia i podpowiadają, jak sobie radzić w ich odmętach. Zachęcają też do elastyczności w życiu. Do szukania nowych rozwiązań adekwatnych do zwierzęcia patronującego kolejnym latom.
Rok 2025 był rokiem Węża. Wtedy należało być życiowo elastycznym. Wężowym ruchem omijać wszystkie przeszkody. W sytuacjach trudnych owijać się wokół, podczepiać się pod silniejszego partnera. Nie wychylać się niepotrzebnie z ukrycia. I jednocześnie maksymalnie wzmacniać swoje walory. Można dziś rzec, to była idealna taktyka dla liderów państw mniejszych przy obcowaniu z imperatorem Trumpem.
Rok 2026 będzie pod znakiem ognistego Konia. To zapowiedź nadejścia czasu zmian i silnych emocji... Cały felieton redaktora Piotra Gadzinowskiego na łamach tygodnika.