PIOTR GADZINOWSKI

KLIKNIJ I KUP

TYGODNIK FAKTY PO MITACH
15 stycznia 2026

Kropnąć z kropidła

Styczeń to niebezpieczna dla Polaków pora. Można się wtedy natknąć na katolickiego księdza.

 

Wbrew powszechnej opinii o „katolickiej Polsce”, niełatwo u nas spotkać księdza przypadkowo. Relaksowo spacerującego po ulicy, kupującego w sklepie spożywczym, księgarni albo wyprowadzającego psa na spacer. Zakolegowanego z innymi, też wyprowadzanymi psami.

Najłatwiej w Polsce można spotkać księdza podczas mszy, czyli u niego w pracy. Ale wtedy wymagany jest pobyt w budynku kościelnym, okupiony koniecznym dobrowolnym datkiem na tacę. Wykupieniem biletu na czasem „nie moją imprezę”, jak mawiają ludzie młodzi.

Bez większego trudu można też spotkać księdza podczas procesji ku czci Bożego Ciała, wiatyku, czyli udzielanego ci ostatniego namaszczenia, pogrzebów ludzi znanych z internetu i przede wszystkim uroczystości pierwszej komunii. Jednak udział w tej ostatniej imprezie wymaga nie tylko przyniesienia wypasionego prezentu dla pierwszego komunisty, ale też zachowania wymaganej ostatnio bezwzględnej, kłopotliwej abstynencji na obowiązkowym obiedzie pierwszokomunijnym. Chwała bogu, że taka plaga nie spadła jeszcze na popogrzebowe stypy.

Złośliwi Polacy mawiają, że równie łatwo spotkać księży na dyskotekach w klubach gejowskich, ale nie za to przecież ich Polacy cenią. Zgodzić się możemy, że w naszymkraju trudniej się spotkać twarzą w twarz z księdzem niż z reprezentantami innych, też wielce zapracowanych profesji. Z kolejarzami, lekarzami, policjantami, posłami na Sejm.

Każde bliskie spotkanie z polskimi księżmi łączy się z wydawaniem naszych pieniędzy.Może dlatego większość zdeklarowanych w ankietach polskich katolików deklaruje swe katolickie wyznanie, ale jednocześnie stara się unikać uczestnictwa w mszach jak obiecywanego przez księży ognia piekielnego. Zwłaszcza że ów ogień grozi im ewentualnie dopiero po śmierci, a zrzutu na tacę trzeba dokonać tu i teraz... Cały felieton redaktora Piotra Gadzinowskiego na łamach tygodnika.