Liderzy i stratedzy 31 państw-członków NATO mogliby długo deliberować, kto prócz Rosji może stać się ich przeciwnikiem. Nikomu jednak nie przyszłoby do głowy, że w tej roli kiedyś objawi się państwo będące inicjatorem i podporą Paktu Północnoatlantyckiego.
Owo „kiedyś” od kilku dni nabiera realnych kształtów. Jest całkiem prawdopodobne, że członkowie NATO staną w obliczu perspektywy obrony Danii przed agresją USA na Grenlandię. Trump, rozochocony napadem na Wenezuelę i porwaniem jej prezydenta, mówi otwarcie o aneksji największej wyspy świata: „Jeśli nie oddadzą jej po dobremu, użyjemy siły”.
Amerykańskie rojenia o posiadaniu Grenlandii sięgają XIX wieku, tak jak praktyka pozyskiwania nowych ziem, także drogą kupna. W 1803 r. prezydent Jefferson kupił Luizjanę od Napoleona Bonaparte za 15 mln dol., niemal podwajając ówczesne terytorium Stanów Zjednoczonych. W 1867 r. prezydent Johnson kupił za 7,2 mln Alaskę od Rosji, a w 1898 r. prezydent McKinley zaanektował Hawaje. W 1910 r. Egan, ówczesny ambasador USA w Królestwie Danii, wystąpił z propozycją wymiany filipińskiej wyspy Mindanao, znajdującej się wówczas pod kontrolą Stanów, na duńską Grenlandię i Indie Zachodnie. Nadeszła pierwsza wojna, priorytety były gdzie indziej. Kilka lat później USA kupiły duńskie Indie Zachodnie (obecnie Amerykańskie Wyspy Dziewicze) za 25 mln w złocie – by zapobiec przejęciu ich przez Niemców. Podczas II wojny, gdy Danię najechali hitlerowcy, Ameryka podjęła się obrony Grenlandii i założyła na wyspie bazę wojskową.
W 1946 r. prezydent Truman zaoferował Duńczykom odkupienie wyspy.Oferta wyszła na jaw po otwarciu przez Danię archiwów w 1991 r. Amerykanie oferowali 100 mln dol. w złocie. Dania oferty nie przyjęła, lecz zgodziła się, by Stany otworzyły na wyspie pięć baz wojskowych. Po zakończeniu zimnej wojny zostały zamknięte, z wyjątkiem jednej: Pituffik Space Base. Monitoruje rakiety przelatujące w rejonie bieguna północnego i służy do wczesnego ostrzegania przedewentualnym atakiem rosyjskim... Cały artykuł Janusza Zawodnego o "pomarańczowym, który rzucił się na białe" na łamach tygodnika.