prof. JOANNA SENYSZYN

KLIKNIJ I KUP

08 stycznia 2026

Polityczna poprawność, czyli między chamstwem a empatią

Za sprawą swoich fanatycznych wyznawców, poprawność polityczna ewoluuje od słusznej idei zwalczania antyspołecznych uprzedzeń i językowego wykluczania do ideologicznego bicza na tych, którzy nie dość restrykcyjnie się do niej stosują. I powoli zmienia się w swoją karykaturę.

Poprawność polityczna nie spadła z nieba. Nie jest ani nowa, ani egzotyczna. Choć zrodzona w drugiej połowie XX w. w USA, w kręgach kulturowego marksizmu, nie została wymyślona przez lewackich aktywistów w przerwie między latte a protestem. Powstała z bardzo konkretnych powodów i z bardzo realnych krzywd.

Geneza

Jej źródła tkwią w walce o prawa obywatelskie Afroamerykanów, feminizmie, ruchach osób z niepełnosprawnościami i mniejszości seksualnych. Wszystkie te grupy były, a w pewnym

stopniu nadal są dyskryminowane, wykluczane, wyszydzane, poniżane, marginalizowane, co powoduje ich realne cierpienie, ale też zmniejsza życiowe szanse. Poprawność polityczna ma to zmienić. Na początek w sposobie myślenia. Ponieważ człowiek myśli słowami, należy negatywne zastąpić neutralnymi.

Istotą poprawności politycznej jest zastępowanie eufemizmami lub peryfrazami słów i utartych zwrotów, które mogą być uznawane za obraźliwe i sprawiać przykrość osobom, których dotyczą. Ważne jest uznanie, że nie większość i stare nawyki językowe, ale sami zainteresowani decydują, jak chcą być określani. Ponieważ myślimy i porządkujemy świat słowami, powinniśmy używać języka neutralnego, a nie wartościującego. „Złe” słowa bowiem utrwalają symboliczną przemoc i utrudniają likwidację rzeczywistej. Osoba niepełnosprawna, a jeszcze lepiej z niepełnosprawnością, gej, Rom, czarnoskóry, Arab, Azjata brzmią bez porównania lepiej niż kaleka, pedał, ciota, Cygan, Murzyn, ciapaty. Tonie kosmetyka, ale diametralna zmiana perspektywy, w której człowiek przestaje być swoją cechą, obiektem żartów, stereotypów i etykiet, zyskuje podmiotowość i zaczyna być pełnoprawną osobą... Cały felieton profesor "Imperatorki" Joanny Senyszyn na łamach tygodnika.