Rok drugiej psychoprezydentury Trumpa pokazał, że to patopolityk, o którym nie da się powiedzieć niczego dobrego, a mówienie złego wywołuje jego histeryczne reakcje i nakładanie kolejnych ceł na państwa, z których krytyka pochodzi.
Europa wciąż obchodzi się z Trumpem jak ze zgniłym jajkiem, ale powoli otrząsa się z mentalnej zależności.
Początki objawionego obłędu
Amerykanie nie chcieli reelekcji Bidena, bo uważali, że jest za stary i zdemenciały, a tym bardziej Kamali Harris, bo do równouprawnienia płci jeszcze nie dorośli, więc po czteroletniej przerwie wybrali Trumpa. Miał wtedy 78 lat, psychopatyczną osobowość, kilka prawomocnych wyroków i – jako pierwszy prezydent w historii Stanów Zjednoczonych Ameryki – po przegranych wyborach nie chciał oddać władzy. Teraz co chwila daje wręcz niewiarygodne popisy buty, bezczelności, braku odpowiedzialności, zachwytów nad Putinem, Kim Dzong Unem i innymi dyktatorami, co najprawdopodobniej jest skutkiem zaawansowanej demencji. Można by powiedzieć, że Ameryka sama sobie zgotowała ten los, gdyby Trump nie stwarzał zagrożenia dla całego świata.
W pierwszym roku drugiej prezydentury Trump objawił się jako wichrzyciel, który co chwila zastrasza nie tylko nielegalnych imigrantów, ale też własnych obywateli i inne kraje, zgłasza absurdalne żądania terytorialne, domaga się zachwytów, wdzięczności, czołobitności, a co gorsza podejmuje katastrofalne, a w najlepszym razie tylko idiotyczne decyzje. Do 15 stycznia 2026 r. wydał 229 rozporządzeń, 57 memorandów i 118 proklamacji. Uważa, że wszystko mu wolno i nic nie może go ograniczać. Ani prawo amerykańskie, ani międzynarodowe. Uznaje tylko siłę i sam ją stosuje, bo czuje się władcą absolutnym i wcale się z tym nie kryje. Przeciwnie. W lutym 2025 r. udostępnił na platformie społecznościowej wygenerowaną przez sztuczną inteligencję, fałszywą okładkę czasopisma „Time”, przedstawiającą go na tle nowojorskich drapaczy chmur w roli króla w złotej koronie. Tak, to nie był żart. On naprawdę uważa się za władcę absolutnego, bo władza ogłupia małych, próżnych ludzi ze słabymi charakterami... Cały felieton profesor "Imperatorki" Joanny Senyszyn na łamach tygodnika.